POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

wtorek, 13 listopada 2018

Modlitwa Św. Gertrudy, która uwalnia tysiąc dusz z czyśćca


 

      "Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci  Najdroższą Krew Boskiego Syna Twego, Pana Naszego, Jezusa Chrystusa, w połączeniu ze wszystkimi Mszami Świętymi dzisiaj na całym świecie odprawianymi, za dusze w Czyśćcu cierpiące, za umierających, za grzeszników na  świecie, za grzeszników w Kościele powszechnym, za grzeszników w mojej rodzinie, a także moim domu. Amen".



niedziela, 11 listopada 2018

O tradycji słów kilka

Znalezione obrazy dla zapytania o tradycji katolickiej 
"Apologetyka Podręczna" Ks.Stanisław Bartynowski

Imprimi Potest. Petrus Babst
Nihil Obstat M.Czermiński S.J censor Cracoviae 1915
L.6799

Chociaż Pismo św. ze względu na swoje pochodzenie jest pierwszym i najważniejszym źródłem historycznego objawienia, to jednak ono nie jest jedynym źródłem nauki objawionej- jak mylnie utrzymują protestanci.

Historia objawienia sięga przecież początku rodzaju ludzkiego i rozpoczyna się objawieniem pierwotnym, które otrzymali nasi pierwsi rodzice w raju. To objawienie następnie dalej się rozwija w czasach patriarchalnych, a prawdy objawione przechodzą tylko ustnie z pokolenia na pokolenie. Tak więc zanim Pismo św. jeszcze istniało, ustne podanie czyli tradycja już była tym źródłem, z którego ludzkość czerpała wiadomość o religii objawionej.

czwartek, 8 listopada 2018

Prośba o modlitwę

       Prośba o modlitwę w następującej intencji: "Kto może, bardzo proszę o modlitwę w tych dniach o wieczne Zbawienie mojej śp. Siostrzyczki Anny, która niespodziewanie odeszła do wieczności w dniu 8 lipca br."

niedziela, 4 listopada 2018

4 listopada Wspomnienie Św. Karola Boromeusza


Znalezione obrazy dla zapytania Św. Karola Boromeusz 

(żył około roku Pańskiego 1584)


       W roku 1538 w Aronie, miasteczku położonym nad jeziorem Lugano we Włoszech, urodził się hrabiemu Boromeuszowi drugi syn, imieniem Karol. Radość rodziców była tym większą, że wielka smuga światła, która przez dwie godziny jaśniała w komnacie matki, zapowiadała świetną przyszłość dziecięcia. Karol odznaczał się już jako chłopiec statecznością, pobożnością i sumiennością w służbie Bożej. Bogobojni rodzice niczego nie szczędzili, aby rozwinąć należycie świetne jego zdolności i dać mu jak najstaranniejsze wychowanie. Według ówczesnego zwyczaju wcześnie go przybrali w sukienkę duchowną. Po ukończeniu nauk początkowych w Mediolanie wysłali go na uniwersytet w Pawii, aby się wykształcił na prawnika, ale Karol porzucił prawo i przeszedł na teologię. Opierając się pokusom, na jakie go wystawiało wysokie urodzenie, bogactwa i młody wiek, i idąc jedynie za radą Ewangelii, czynił tak świetne postępy w naukach, że mając dopiero 21 lat, w roku 1559 wrócił do domu rodzicielskiego ze stopniem doktora obojga praw. 
W tym samym roku zasiadł brat jego matki na tronie papieskim. Był to papież Pius IV. Cała rodzina radowała się z tego wywyższenia; jeden tylko Karol nie okazał po sobie radości, lecz poszedł do spowiedzi i Komunii świętej, aby się pomodlić za wuja.

sobota, 3 listopada 2018

LIST RYCERSTWA NIEPOKALANEJ NA LISTOPAD

Kilka wspomnień o. Maksymiliana M. Kolbe
o o.Wenantym Katarzyńcu


       Chociaż nie miałem takiego szczęścia, aby dłuższy czas przebywać z o. Wenantym, ale te kilka chwil, które z nim spędziłem pozostawiło we mnie niezatarte i błogie wrażenie.

Po raz pierwszy spotkałem się z nim we Lwowie, przy kamiennym stole w ogrodzie franciszkańskim. Przyjechał on wtedy prosić o przyjęcie do zakonu, a może już był przyjęty jako kandydat. Nie zapomnę nigdy skromności, jaka tchnęła z całej jego postawy. W świeckim ubraniu, około dwudziestu lat, trochę nieśmiały, w ruchach poważny, ale bez wymuszania, w mowie raczej skąpy, ale roztropnie. Spokój upiększający obcowanie z nim wskazywał, że jest on panem samego siebie. Przyszedł do klasztoru z seminarium nauczycielskiego. Nie pamiętam już szczegółów rozmowy, tylko ogólne, dodatnie wrażenie jakie mi pozostało na zawsze z tego spotkania.

Po raz drugi zobaczyłem się z nim na Kalwarii. Nawet dwa miesiące mogłem korzystać z jego ściętego przykładu. Uważałem go za jednego z najlepszych, jeżeli nie najlepszego z klerykom i to nie bez powodu. Stwierdziłem bowiem, że owo pierwsze wrażenie sprzed kilku laty przy kamiennym stole nie było skutkiem chwilowej pobudki, ale stałej i gruntownej cnoty.

piątek, 2 listopada 2018