MAJOWY ZEW

Nasza
cześć i uwielbienie Marji muszą sięgnąć głębiej w naszą istotę, bo my
pamiętamy skargę Pańską, skierowaną do ludu wybranego: Ten lud czci mię wargami, ale serce jego daleko jest ode mnie.
Rokrocznie czarowny maj roztacza przepych barw, kwiecia i woni.
Rokrocznie w tym miesiącu wieczorny dzwon zwołuje do świątyń czcicieli
Niepokalanej, by po dniu pracy i znoju spocząć u stóp najlepszej z matek
i opowiedzieć Jej swe bóle i troski. Rokrocznie gromadzą się dzieci i
rycerstwo Marji przed Jej ołtarzami i figurami, uwieńczonemi świeżem
kwieciem, by ukochanej Hetmance powierzyć swe sprawy, wysłuchać Jej rad i
poleceń.
Ach, cudny to miesiąc ten maj!…
Gromadzimy się i śpiewamy litanję i pieśni ku czci Niepokalanej Dziewicy, odmawiamy modlitwy, błagamy o łaski polecamy się Jej opiece, której potrzebę ciągle odczuwamy.
Lecz to nie wszystko. To tylko drobna cząstka przejawów naszej czci, naszej miłości i oddania. A są, niestety, tacy, co na tem poprzestają. Zdaje im się, że gdy chwalą Marję ustami, swym pobożnym śpiewem, uczestniczeniem w nabożeństwie marjańskiem – to już zrobili wszystko, co do nich należy, jako do dzieci i czcicieli Niepokalanej.
Jest to pogląd powierzchowny, błędny, a jednak rozpowszechniony. My na nim poprzestać nie możemy. Nasza cześć i uwielbienie Marji muszą sięgnąć głębiej w nasza istotę, bo my pamiętamy skargę Pańską, skierowaną do ludu wybranego: Ten lud czci mię wargami, ale serce jego daleko jest ode mnie.
