Podczas późniejszego procesu przed trybunałem inkwizycji Joanna twierdziła, że św. Michał Archanioł,
św. Katarzyna i św. Małgorzata powiedzieli jej, iż Bóg chce wypędzić
Anglików z ziem francuskich i doprowadzić Delfina do Reims, aby tam
koronować go na króla Francji. Na zadane jej przez przesłuchujących
pytanie o to, jak wyglądał św. Michał,
Joanna odpowiedziała, iż przybył on do niej, przybierając postać
skromnego człowieka. Nie dostrzegła u niego korony, w przeciwieństwie
do św. Katarzyny i św. Małgorzaty, które miały mieć na głowach piękne
jaśniejące korony.
Joanna d'Arc podczas przesłuchania zwróciła uwagę na duchową stronę
swoich objawień. Najważniejsza dla niej była sama obecność archanioła,
która powodowała w jej sercu wielką radość. Widząc go, miała mocne
poczucie, że nie znajduje się w stanie grzechu ciężkiego. Święta
zeznała również, że miała w swym życiu szczególną cześć zarówno dla św. Michała,
jak i pozostałych aniołów. Mówiła, iż bardzo często widziała anioły
przebywające w kościele pomiędzy wiernymi. Same, nie będąc przez ludzi
widzianymi, czynnie uczestniczyły w sprawowanych obrzędach.





Troje
dzieci bawiło się właśnie w Cova da Iria, gdy dostrzegły dwa błyski, podobne do
błyskawicy, po których ujrzeli Matkę Bożą nad drzewkiem. Była to, zgodnie z
opisem Siostry Łucji, Pani ubrana na biało, bardziej błyszcząca niż słońce,
promieniejąca światłem czystszym i intensywniejszym od kryształowego pucharu z
wodą, prześwietlonego promieniami słonecznymi. Jej nieopisanie piękna twarz
nie była ani smutna, ani radosna, raczej poważna, z odcieniem łagodnego
wyrzutu. Jej dłonie złożone jak do modlitwy, spoczywające na piersiach, zwrócone
były ku górze. Z prawej dłoni zwisał różaniec. Całe Jej szaty zdawały się być
zrobione ze światła. Suknia Jej była biała, płaszcz, również biały, obramowany
złotem, okrywał Jej głowę i sięgał do Jej stóp. Włosy i uszy nie były widoczne.
Łucja nigdy nie była w stanie opisać rysów twarzy Matki Bożej, ponieważ jej
piękna nie da się wyrazić ludzkimi słowami. Dzieci były tak blisko Matki Bożej –
około jednego metra – że znajdowały się wewnątrz blasku, jaki Ją otaczał, czy
którym Ona sama promieniała. Rozmowa przebiegała następująco:


