POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

sobota, 10 września 2016

Nie dbał o siebie, lecz o sprawy Jezusa Chrystusa - św. Mikołaj z Tolentynu

On to zwlókłszy starego człowieka, przyoblekł się w nowego: w Jezusa Chrystusa, przyrzekając Chrystusowi posłuszeństwo. On też pragnąc udoskonalić życie apostolskie, wszedł na drogę ubóstwa i przyoblekł Ukrzyżowanego, a miłując blask świętości, ukrzyżował ciało swoje. 

Gdy tylko uświadomił sobie, że nie należy łamać przyrzeczeń i że czystości nie da się zachować bez ujarzmienia ciała przez umartwienie, zaczął prowadzić życie surowsze, wyróżniając się w tym spośród innych braci. Poddawał ciało w niewolę duszy nie tylko przez post i wstrzemięźliwość, ale też przez biczowanie się i umartwienie. Tak samo zaś jak podobał się Panu w modlitwach, był mile widziany przez bliźnich ze względu na uczynki miłosierdzia. Odwiedzał bowiem chorych, a współczując im, starał się zdobywać dla nich zawsze coś, co by ich ucieszyło. 

Przebywając wśród zdrowych czy chorych, niestrudzenie i nieustannie głosił słowo Boże i dzielił się z nimi niewymowną słodyczą. Współczuł chorym na duszy i modlił się za swoich licznych penitentów, by zostali uwolnieni z więzów grzechu. Kochał ubogich i wspomagał ich słowem i czynem. Przynosił im ubrania i żywność i chętnie udzielał gościny współbraciom podróżującym, traktując ich jak Bożych wysłanników. Smutnym przynosił radość, strapionym pociechę, godził zwaśnionych, dla strudzonych był ochłodą, podporą dla ubogich, a szczególną pomocą służył uwięzionym. 

Taką odznaczał się miłością, że śmierć uważał za zysk. Uważał, że to, co jedzą bracia i w co się ubierają, jest zbyt ubogie, sam zaś poprzestawał na małym. Miłość powodowała, że nie dbał o siebie, lecz o sprawy Jezusa Chrystusa. Nie stawiał swego interesu nad wspólny, lecz wspólny nad własny, zachowując jak najpełniej Regułę św. Ojca Augustyna. Nadto jego słowa, które płynęły z serca pełnego miłości, nie miały w sobie nic ze czczej gadaniny, wielomówstwa i napuszoności, lecz budowały pobożnością i rzetelnością. 

Gdy poczuł zbliżającą się śmierć, wezwał współbraci i tak do nich przemawiał: "Chociaż do niczego się nie poczuwam, jednak tym się nie usprawiedliwiam, dlatego jeśli kogoś obraziłem lub w czymś skrzywdziłem, sami to osądźcie i przebaczcie mi moje przewinienie, aby i wasze winy zostały odpuszczone". 

Módlmy się.
Wszechmogący Boże, spraw, aby twój Kościół jaśniejący cnotami i cudami świętego Mikołaja z Tolentino, * za jego wstawiennictwem cieszył się jednością i trwałym pokojem. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Z życiorysu św. Mikołaja z Tolentino, napisanego przez Piotra Rubiano
(Petro de Monte Rubiano, a 1326,
cap. I, III, IV et V, AAS, vol. III Sept.,
Venetiis 1761, pp. 645, 650, 652 et 656)