POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

czwartek, 25 maja 2017

Wniebowstąpienie Pańskie

Otoczon świętym gronem aniołów,
Dziwiąc triumfem świat cały:
Z pośrodka wiernych Swych apostołów
Wzniósł się do nieba Pan chwały. 


Na górze Oliwnej, w otoczeniu apostołów i uczniów, stoi świetlana postać zmartwychwstałego Zbawiciela, błogosławiącego i pocieszającego wiernych towarzyszy ziemskiej pielgrzymki; żegna tę ziemię, by uwieńczyć dzieło odkupienia, które na tym miejscu rozpoczął. Oczy wszystkich na Niego są skierowane. Balsam pociechy, nadziei i obietnicy miesza się ze smutkiem pożegnania. I oto unosi się przed ich oczyma, wzbija się wyżej i wyżej, jakby niesiony na skrzydłach aniołów. Ci, co pozostali, wyciągają ręce, jak gdyby Go chcieli przemocą zatrzymać.

Jezus jednak uchodzi im, uchodzi temu światu - "wstępuje na nieba odwieczne" (Ps. 67). Opuścił uczniów ich Pan i Mistrz, Wódz i Przyjaciel. To też smutek napełnia ich dusze - pozostali sami na tym świecie, który im nie wierzy i nienawidzi. Rozpoczyna się dla nich ciernista droga życia, pełna prześladowań i cierpień.

Dzisiejsze święto każe nam podnieść oczy do Boga. Chrystus, który jako Bóg nigdy z niebem się nie rozłączył, powrócił z uwielbionym Ciałem do Królestwa Ojca i "siedzi na prawicy Boga".

Powrót do Boga, do lepszej ojczyzny, jest także ostatecznym celem człowieka, którego serce według pięknych słów św. Augustyna jest niespokojne, póki nie spocznie w Bogu. Zechciejmy wśród zgiełku i wrzawy tego świata często oglądać się na tę prawdziwą ojczyznę, kiedy na ziemskich kolejach życia spotykamy się z dolą i niedolą, pamiętając, że my sami jesteśmy właśnie pielgrzymami w znojnej podróży. Wielki niepokój serca, który nigdy nie ucichnie, chyba że to serce kiedyś przestanie bić, ciągnie nas z jakąś niepohamowaną siłą do lepszej ojczyzny.

O jakże nieszczęśliwy i biedny jest człowiek, chociażby pędził życie jak ów bogacz ewangeliczny wśród rozkoszy i wesela, który nie zna i znać nie chce prawdziwego domu rodzicielskiego, który nie zna innej ojczyzny, jak tę ziemię, innego celu, do któregoby zdążał, jak tylko grób. Kto jednak spogląda w niebo i stąd pociechy się spodziewa, kto sobie mówi: tam moja ojczyzna, mój Zbawiciel, który i dla mnie przygotował miejsce w niebieskich przybytkach, ten jest szczęśliwy, choćby jak apostołowie musiał znosić tutaj prześladowania lub cierpieć ubóstwo jak biedny Łazarz.

Podnieśmy zatem oczy do nieba w radościach i cierpieniach, patrzmy na uwielbionego Zbawiciela naszego, przez prawe i godne życie przygotujmy się na nasze wniebowstąpienie. Sursum corda - w górę serca!

Że odtąd mamy żyć duszą w niebie, choć ciało pozostaje na ziemi, o tym poucza nas kolekta dzisiejszej Mszy świętej: Spraw, prosimy Cię, wszechmogący Boże, abyśmy, którzy z wiarą wyznajemy, że w dniu dzisiejszym Syn Twój Jednorodzony, Odkupiciel nasz, do nieba wstąpił, sercem i myślą w niebie przebywali.

To jest przeznaczenie nasze, "abyśmy sercem i myślą przebywali w niebie i stali się uczestnikami Bóstwa Chrystusa". Jak świetny cel! Jak wspaniała wieczność! Jak szczęśliwe życie - na wieki!

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego, Katowice 1931 r.