POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

niedziela, 30 lipca 2017

Historia liturgii dominikańskiej 1215–1945: WSTĘP


Znalezione obrazy dla zapytania msza dominikańska       Rozpoczynamy publikację w języku polskim „Historii liturgii dominikańskiej” autorstwa W. Bonniwella OP — podstawowego dzieła poświęconego rytowi dominikańskiemu i jego dziejom.

Tłumaczenie: Dominika Krupińska

HISTORIA LITURGII DOMINIKAŃSKIEJ 1215–1945
WILLIAM R. BONNIWELL OP

WYDANIE DRUGIE
POPRAWIONE I POWIĘKSZONE
NEW YORK
JOSEPH F. WAGNER, INC.
1945
Nihil obstat:
JACOBUS M. EGAN, OP, S.TLr, S.T.D.
GULIELMUS A. HINNEBUSCH OP, dr fil. (Oxford)
Imprimi potest:
T. S. McDERMOTT, OP, S.T.Lr.
Prior Provincialis
Nihil obstat:
ARTHUR J. SCANLAN, S.T.D.
Censor Librorum
Imprimatur:
+ J. Em. FRANCIS J. SPELLMAN, dr teol.
Arcybiskup nowojorski
Nowy Jork, 26 kwietnia 1944

Copyright 1944 by Joseph F. Wagner, Inc., New York

 WSTĘP

      Zakon dominikański został założony przez świętego Dominika i wszystkie zasadnicze cechy czerpie od niego. Geniusz Dominika polegał na tym, że przekazał swemu instytutowi własną osobowość i do dzisiaj nosi on bez wątpienia jego piętno. Ustanowił jego cel, środki i sposób rządzenia. Dominik założył swój Zakon w celu obrony prawdy chrześcijańskiej i dla zbawienia dusz przede wszystkim za pomocą kaznodziejstwa. Od stuleci Konstytucje Zakonu określają jego cel w pierwszych słowach: „Zakon nasz powstał specjalnie dla kaznodziejstwa i zbawienia dusz, i wszystkie nasze poczynania ten przede wszystkim cel powinny mieć na względzie, abyśmy mogli być pożyteczni duszom naszych bliźnich”. Pod kierunkiem Dominika wybrano zasadnicze środki umożliwiające osiągnięcie tego celu. „Środkami ustanowionymi przez naszego świętego Ojca dla osiągnięcia naszego celu są, oprócz trzech uroczystych ślubów ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, regularne życie zgodne z zasadami zakonnymi, uroczysta recytacja Bożego Oficjum i wytrwałe studium świętej prawdy”. Dlatego liturgia zajmuje podstawowe miejsce w koncepcji dominikańskiej i nie można jej usunąć, nie zagrażając sensowi istnienia Zakonu. Konstytucje zawierają znamienne ostrzeżenie przed tą konsekwencją: „A zatem wśród nas (środki) te nie mogą zostać usunięte ani istotnie zmienione”. Świadectwa historii często potwierdzały zasadność tego ostrzeżenia. Kiedy duch dominikański było silny i pełen wigoru, liturgia zajmowała honorowe miejsce w dominikańskich klasztorach; z drugiej strony widać także, że w nieszczęśliwych okresach upadku, które nierzadko szpecą historię instytucji zakonnej, liturgia traci swe zaszczytne miejsce.

Kiedy dominikanin zajmuje codziennie miejsce w chórze, dobrze zdaje sobie sprawę, że podejmuje akt chwały i adoracji Stwórcy, i że ta służba Boża ma także znaczenie ludzkie. Dołączając do zbiorowego kultu w swoim klasztorze, brat przygotowuje się do szlachetniejszego wypełniania dwóch aspektów swego powołania. Liturgia to coś o wiele większego niż tylko pamiątka przeszłych wydarzeń. Jest ona dzisiejszym, codziennym i zawsze obecnym odtwarzaniem w duszy celebrowanych przez nas tajemnic. Zaczerpując szeroko Bożych prawd dzisiaj, brat będzie nazajutrz przekazywał słuchaczom w klasie, kościele i na placu targowym owoc swoich modlitw. Liturgia jest skutecznym instrumentem realizacji powołania dominikańskiego. Contemplare, et contemplata aliis tradere (kontemplować i przekazywać innym owoce kontemplacji). Ten codzienny, osobisty udział w Bożych tajemnicach gwarantuje, że dominikanin wierny swemu podniosłemu powołaniu nigdy nie będzie jak „miedź brzęcząca i cymbał brzmiący”.

Stąd biorą się miłość, troska i trudy podejmowane przez Zakon w ciągu siedmiu wieków jego istnienia dla chronienia jego szczególnego rytu. To prawda, że ryt dominikański podlegał zmiennym kolejom losu i niestety na tym cierpiał; jednak niekończące się zainteresowanie zakonu jego rytem wskazuje, że nigdy nie zapomniano, iż miejsce liturgii jest zasadniczym narzędziem wypełnienia dominikańskiego powołania.
Studiując ryt Braci Kaznodziejów, docieramy zatem do jednego z korzeni karmiących działalność dominikanów przez siedem stuleci. Świeżość ducha po tym długim czasie bez wątpienia zawdzięcza Zakon w dużej mierze przysłudze oddawanej mu przez jego liturgię; gdyż w Zakonie tak silnie oddanym poszukiwaniom intelektualnym liturgia zrównoważyła dominikański ideał i uniemożliwiła mroźnym podmuchom koturnowego intelektualizmu unicestwienie miłosierdzia i gorliwości, które zawsze muszą w pierwszej kolejności budować ducha działalności apostolskiej.

Ryt dominikański wiąże się z pamięcią niektórych największych synów Kościoła. Był to ryt piętnaściorga kanonizowanych świętych[1] i ponad trzystu błogosławionych; dwaj doktorzy Kościoła — Albert Wielki i Tomasz z Akwinu — wyśpiewywali chwałę Wszechmocnego i składali Bezkrwawą Ofiarę zgodnie z jego przepisami. Ponadto ryt przez długi czas pełnił także funkcję upamiętnienia starych rzymskich zwyczajów liturgicznych, które Kościół rzymski już porzucił. Stąd płynie istotne znaczenie należytego rozumienia i doceniania rytu dominikańskiego.

Aby sformułować stosowną ocenę każdego rytu, nie wystarczy tylko przyjrzeć mu się w jego formie aktualnej; należy także badać jego początki i historię. W odniesieniu do rytu dominikańskiego było to dotychczas niemożliwe. Na temat tego rytu opublikowano tylko trzy poważne dzieła. Ich autorami byli Cavalieri (1686), Cassitto (1804) i Rousseau (1926). W pierwszym zawarto jedynie objaśnienie Mszy, drugie było powierzchowne i mało wiarygodne, trzecie zaś ograniczyło się do pierwszej połowy XIII wieku. Praca Rousseau, chociaż mająca znaczenie naukowe, pozostawiła bez omówienia siedemset lat historii. Rytowi poświęcono również liczne rozproszone artykuły, ale ich wzajemna niezgodność w kluczowych kwestiach powoduje, że wywołują one raczej zdezorientowanie czytelnika niż stanowią dla niego pomoc.

Ojciec Bonniwell jest niezawodnym przewodnikiem w labiryncie sprzecznych interpretacji różnych aspektów omawianego tematu; rozstrzygnął także wiele dręczących dylematów. Przygotowanie tej książki wymagało dwudziestu lat żmudnej pracy. Mimo licznych, poważnych trudności, a często także przygnębiających rozczarowań, nie zniechęcił się. Nie pominął koniecznych etapów badań ani nie uległ presji niepożądanej krytyki nalegającej na przyśpieszenie publikacji. Ta cierpliwość naukowa i inteligentna praca przyniosły obfity owoc. Po raz pierwszy w długiej historii Zakonu dominikańskiego jest teraz dostępna pełna historia rytu dominikańskiego. Niemniej istotne jest, że dzieło to jest świetnym wzorem studiów naukowych i znajomości tematu. Jest to praca, na którą naprawdę warto było czekać. Oddając tę usługę, ojciec Bonniwell sprawił, że jego współbracia dominikanie, a także cały Kościół stali się jego wielkimi dłużnikami.

+ BARTHOLOMEW J. EUSTACE
Biskup Camden
Święto świętego Marka Apostoła, 1944