POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

środa, 2 sierpnia 2017

Historia liturgii dominikańskiej 1215–1945: Rozdział I. Liturgie Kościoła zachodniego

Znalezione obrazy dla zapytania liturgia dominikańska 
        Przed podjęciem historii rytu dominikańskiego dobrze byłoby może rozwiać na samym początku pewnie nieporozumienia. Po pierwsze, liturgia Braci Kaznodziejów nie jest rytem odrębnym i różnym od rytu rzymskiego, jak ryty ambrozjański i mozarabski; stanowi bowiem jedynie trzynastowieczny ryt rzymski. Ryt ten zwany jest dominikańskim, gdyż jest to krótki i wygodny termin określający średniowieczny ryt rzymski, używany głównie, ale nie wyłącznie przez zakon świętego Dominika. Zatem ten uzus liturgiczny jest tak samo prawdziwym rytem rzymskim, jak liturgia używana obecnie niemal powszechnie w Kościele łacińskim.

Jak zobaczymy, w średniowieczu ścisłej jednolitości najdrobniejszych szczegółów rytuału nie tylko nie było, ale nawet nikt o niej nie śnił. Zamiast silnie sprecyzowanego i jednoznacznie zdefiniowanego ceremoniału współczesnego, ryt rzymski wyrażał się w wielu odmianach. W Rzymie dwór papieski recytował jedno oficjum, a bazyliki Wiecznego Miasta używały innego. Jednak każdy wariant był tak samo rzymski jak inny. Nie było standardowego wzorca i jego wielu odmian; raczej można powiedzieć, że ryt rzymski składał się z grupy wariantów identycznych we wszystkich zasadniczych elementach, ale mniej lub bardziej różniących się w sprawach niezasadniczych. Ponieważ jedność rytuału była koniecznym warunkiem jedności zakonu, a sam Rzym zachowywał różnorodność w kwestiach liturgicznych, dominikanie byli zmuszeni dokonać wyboru. Kiedy zakon stał się sławny, przyjęta przez nich szczególna forma rytu rzymskiego stała się znana pod nieprecyzyjną nazwą rytu dominikańskiego.


Niektórzy autorzy mówią, że ryt przyjęty przez dominikanów cechują galikanizmy. Dla przeciętnego świeckiego katolika, który wie cokolwiek o historii Kościoła, ale niewiele o historii liturgii, słowo „galikański” ma złowrogą wymowę. Niemal na pewno przywoła mu na pamięć galikańskie błędy teologiczne XVII i XVIII wieku i odtąd będzie on spoglądał ze zdziwieniem, jeśli nie podejrzliwie, na liturgię mającą choćby odległe związki z samym słowem „galikański”.

Unikając tego błędu, inni stosują wobec zgalikanizowanego rytu dominikańskiego określenia, jakimi chcieliby być może zaznaczyć, że ich zdaniem galikanizmy wystąpiły tylko u dominikanów, podczas gdy współczesny ryt rzymski zachował całkowitą Czystość od wpływów liturgii galikańskiej. Ta opinia również opiera się na błędnych wyobrażeniach; wiele najbardziej wzruszających modlitw i niektóre najpiękniejsze obrzędy w dzisiejszym rycie rzymskim zostały bowiem zaczerpnięte bezpośrednio z liturgii galikańskiej. W końcu niektórzy sądzą, że ryt rzymski przechował się bez żadnych zmian od czasów Konstantyna. Oni także żywią urazę do zakonników, którzy mieliby odrzucić starożytny ryt rzymski w całej jego czystości, aby przyjąć, w duchu szukania osobliwości i ostentacji, inny ceremoniał.

Mszał rzymski w drugim wieku

Te i podobne błędy znikną, jeśli rozpoczniemy nasze studium tak zwanego rytu dominikańskiego od krótkiego przeglądu rozwoju rytu rzymskiego do XIII wieku. Zacznijmy od opisu sposobu celebrowania Mszy w Rzymie około połowy II wieku, pozostawionego przez świętego Justyna Męczennika. Zbierając jego pisma w całość, otrzymujemy następujący szkic:
  1. Nabożeństwa zaczynały się czytaniem lekcji. „Pamiętniki apostolskie” — mówi Justyn — „albo pisma prorockie, póki czas na to pozwala”.
  2. Później było kazanie biskupa. „Potem, gdy lektor skończy” — ciągnie Justyn — „przełożony [tj. celebrans] daje żywym słowem upomnienie i zachętę do naśladowania tych nauk znakomitych”.
  3. Dalej następowały modlitwy: „Następnie wszyscy z miejsc powstajemy i modlimy się”.
  4. Potem przekazywany był pocałunek pokoju: „Gdy skończymy modlitwy, pozdrawiamy się nawzajem pocałunkiem”.
  5. Kolejno następowało ofertorium: ,,Następnie przełożonemu przynosi się chleb i kielich wina”.
  6. Celebrans recytował modlitwę eucharystyczną, czyli modlitwę dziękczynną.
  7. Później w słowach ustanowienia przywoływano pamięć Męki naszego Pana.
  8. Zgromadzeni wyrażali aprobatę: „…zanosi modlitwy tudzież dziękczynienia, ile tylko może, lud zaś z radością odpowiada: Amen”.
  9. W końcu rozdzielana była Komunia pod dwiema postaciami[1] .
Była to najwyraźniej liturgia typu wschodniego. Jednak w ciągu kilku następnych wieków nastąpiła wielka zmiana. Najwcześniejsze ocalałe rzymskie sakramentarze, leoniański i gelazjański, pokazują, że Msza w Rzymie nie była już typu wschodniego, lecz miała charakterystyczne, niezależne cechy. Zmiany były liczne i radykalne. Łacina zastąpiła grekę jako język liturgiczny; do Mszy dodano introit; liczbę czytań, których według „Konstytucji apostolskich” było pięć, ograniczono do dwóch czy trzech; zniknęła litania; pocałunek pokoju został przeniesiony z początku Mszy wiernych na czas po Konsekracji. Jednak największa zmiana polegała na wprowadzeniu cech odróżniających sam Kanon od Anafory liturgii wschodniej i Kanonu galikańskiego. Modlitw wstawienniczych (czyli modlitw za żywych i umarłych) nie było nigdzie w prefacji (jak w liturgiach aleksandryjskich) ani też po Konsekracji (jak w liturgiach antiocheńskich), lecz zostały one rozproszone po całym Kanonie[2] .

Dalsze zmiany wprowadził święty Grzegorz Wielki († 604); najważniejszą z nich było przeniesienie Pater noster z momentu po łamaniu Hostii na obecne miejsce. Wbrew powszechnemu przekonaniu, innowacje i uzupełnienia nie zakończyły się wraz z reformą świętego Grzegorza. Mniej więcej w tym samym czasie, może trochę wcześniej, na ryt rzymski zaczął wywierać wpływ pewien potężny czynnik, który w kolejnych wiekach miał stawać się coraz silniejszy. Czynnikiem tym był ryt galikański.

Rodzina liturgii galikańskich rozprzestrzeniła się bardzo wcześnie w północnych Włoszech, Hiszpanii i północnej Europie. Na początku V wieku wkroczyła nawet do Umbrii, która należała do metropolitalnej diecezji rzymskiej. Zwycięstwo rytu galikańskiego było tak zupełne, że właściwie tylko dwie diecezje w całym Kościele zachodnim, Rzym i Kartagina, pozostały wierne uzusowi rzymskiemu. Poświęćmy teraz chwilę uwagi liturgii, która nieomal wyeliminowała ryt rzymski.

Msza uroczysta w liturgii galikańskiej

Na podstawie listów przypisywanych błędnie świętemu Germanowi z Paryża oraz kilku sakramentarzy można stworzyć opis sposobu celebrowania Mszy uroczystej w liturgii galikańskiej VII czy VIII wieku. Chleb i wino były przygotowywane przed Mszą. Podczas wejścia celebransa śpiewano antyfonę. Celebrans odczytywał do zebranych krótką zachętę, a po ogłoszeniu ciszy przez diakona pozdrawiał wiernych słowami: Dominus sit semper vobiscum. Po ich odpowiedzi Et cum spiritu tuo odmawiana była kolekta.

Następnie śpiewano trzy kantyki: Trisagion, Kyrie eleison i Benedictus. Następowały trzy czytania z Pisma Świętego — jedno ze Starego Testamentu, drugie z Listów, a trzecie z Ewangelii. Po Epistole śpiewano kantyk Benedicite omnia opera wraz z responsorium. Ewangelię poprzedzała procesja na ambonę, podczas której niesiono świecznik z siedmioma zapalonymi świecami, a kleryk śpiewał Trisagion. Ten sam obrzęd odbywał się podczas powrotu z ambony. Po Ewangelii i homilii diakon śpiewał litanię. Po zakończeniu tych obrzędów odprawiano katechumenów.

Msza wiernych zaczynała się tzw. wielkim wejściem. Podczas gdy chór śpiewał, bardzo uroczyście wnoszono dary: chleb w stożkowatym naczyniu i wino nalane już do kielicha. Teraz dodawano wody do wina i dary znowu przykrywano welonem. Obrzęd kończyło zaśpiewanie laudesów.

Po skierowaniu zaproszenia do wiernych celebrans odmawiał modlitwę. Odczytywano dyptychy (czyli listę tych, których należało wspomnieć podczas ofiary), a po nich odmawiano modlitwę. Następnie przekazywano pocałunek pokoju, po czym znowu odmawiano modlitwę. Po prefacji i Sanctus następowała modlitwa, której celem było połączenie Sanctus z opisem ustanowienia Eucharystii. Tekst Kanonu galikańskiego nie przetrwał do naszych czasów, ale istnieją powody, by sądzić, że był dosyć krótki. Po Konsekracji następowała modlitwa zwana post-secreta lub post-mysterium. Łamanie Hostii odbywało się w sposób dość skomplikowany, a jej cząstki — z reguły w liczbie dziewięciu — układano w kształcie krzyża. Potem kleryk śpiewał antyfonę. Wprowadzenie do Pater noster wyglądało różnie. Kapłan i wierni odmawiali Modlitwę Pańską. Zaraz po połączeniu świętych postaci udzielano błogosławieństwa, a podczas rozdzielania Komunii wykonywano krótki śpiew zwany Trecanum. Msza kończyła się modlitwą dziękczynną i kolektą[3] .

Ewolucja rytu galikorzymskiego

Pomimo wyraźnych różnic Msze rzymska i galikańska były w wielu miejscach podobne, zwłaszcza w sprawach zasadniczych. Można było tego oczekiwać, gdyż jeden ryt zrodził się z drugiego lub też oba rozwinęły się ze wspólnego źródła. Choć istnieje wiele wątpliwości do początków rytu galikańskiego, nie ma jednak żadnych, gdy chodzi o jego koniec. Rytowi galikańskiemu, stosowanemu przez wieki przez większą część Kościoła zachodniego, zabrakło centralnej władzy wystarczająco wpływowej, by mogła regulować jego rozwój. Z tego powodu z biegiem czasu powstały niezliczone odmiany. Wreszcie powszechnie uznano potrzebę regulacji i ujednolicenia rytu; jednak skoro okazało się to niemożliwe, podjęto w końcu zdecydowaną próbę zniesienia starożytnej, lecz teraz upadającej liturgii. Próby tej nie dokonał jednak Rzym. Rozpoczął Pepin Krótki († 768), którego królewski dekret nie odniósł większego sukcesu. Zatem Karol Wielki po objęciu tronu uzyskał od papieża Hadriana I rzymski sakramentarz i polecił go używać podlegającemu mu duchowieństwu. Jednak jego wysiłki nie odniosły wcale większego skutku niż te podjęte przez jego ojca. Wówczas ktoś — być może Alkuin — wziął sakramentarz Hadriana i wprowadził do niego wiele uzupełnień ze źródeł galikańskich. Kolejne dodatki przyjęto z Sakramentarza Gelazjańskiego, który już nosił wówczas wyraźne ślady wpływów galikańskich.

Kompromis przyniósł pożądany skutek. Sakramentarz galikorzymski zaczął się szybko rozprzestrzeniać, a jego powodzenie było tak duże, że nie licząc Toledo i Mediolanu, liturgia galikańska wkrótce przestała istnieć. Jednakże triumfalny pochód rytu galikorzymskiego nie zatrzymał się wraz z usunięciem rywala. Stał się on tak popularny, że do XI wieku rozprzestrzenił się poza tereny podalpejskie i podbił sam Rzym, wypierając stary ryt rzymski i stając się uniwersalną liturgią Kościoła zachodniego. Tego właśnie zgalikanizowanego rytu rzymskiego używa obecnie Kościół łaciński. Nie wiadomo, czemu Rzym miał porzucić swoją starożytną liturgię; jest jednak pewne, że zgodnie ze spostrzeżeniem Duchesne’a, „rzymska liturgia przynajmniej od jedenastego wieku jest po prostu liturgią frankońską, którą stworzyli tacy ludzie, jak Alkuin, Helizacher i Amalariusz”[4] .

Jednak nawet nowa liturgia galikorzymska nie wytworzyła pełnej jednolitości nabożeństw. Odmian było wiele i z biegiem wieków ich liczba się zwiększała. W świetle współczesnej rygorystycznej postawy Kościoła co do regulowania wszelkich zagadnień liturgicznych wydaje się niemal nie do uwierzenia, że Rzym nie próbował ich kontrolować. W wielu miejscach duchowieństwo i laikat byli równie przywiązani do (być może kilkusetletnich) zwyczajów, których brakowało w prostym, surowym rycie rzymskim. Kler nie wahał się zatem dodawać tych starych zwyczajów, zwłaszcza jeśli nie eliminowały niczego i pozwalały rzeczywiście uzupełnić i ulepszyć ryt Rzymu.

Jednak obecna była jeszcze potężniejsza siła: duch pobożności Kościoła, który zawsze poszukuje nowych metod wyrazu. Współcześnie, gdy każdy obrzęd jest ściśle regulowany przez drobiazgowe rubryki, duch ten poszukuje bardziej spontanicznych dróg ujścia; stąd popularność triduów, nowenn i podobnych modlitw. Jednak w średniowieczu, w Wieku Wiary, gdy ludzie głębiej znali i lepiej rozumieli liturgię Kościoła, ich duch pobożności logicznie dążył do wyrażania się w liturgii. Wzbogacili oni zatem prosty, nieozdobny ryt rzymski bogactwem modlitw i obrzędów, które nadały mu niezrównane piękno.

Wskutek tej liturgicznej żywiołowości rozwinęły się takie odmiany rytu rzymskiego jak ryty Jorku, Salisbury (Sarum), Hereford, Rouen, Coutances, Kolonii, Paryża, Metzu i wielu innych Kościołów lokalnych. Brakowało jednak przywództwa i kontroli, i w XV–XVI wieku nieuchronnie zaczęły się pojawiać, rosnąć i mnożyć nadużycia. Bałagan miał trwać nieprzerwanie do chwili, gdy zdecydowane wysiłki w celu jego zakończenia podjął dominikański papież Pius V. Jednak wydarzenie to należało jeszcze do odległej przyszłości, gdy święty Dominik został zainspirowany do założenia swojego zakonu.

Przypisy:
  1. A. Fortescue, The Mass, s. 25; P. Parsch, The Liturgy of the Mass, s. 28–32 []
  2. A. Fortescue, The Liturgy of the Mass, w: CE, IX, 794 []
  3. L. Duchesne, Christian Worship, Its Origin and Evolution, s. 190–227 []
  4. Dz. cyt., s. 104 []
Tłumaczenie: Dominika Krupińska