POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

sobota, 5 sierpnia 2017

Historia liturgii dominikańskiej 1215–1945: Rozdział II. Założenie dominikanów jako kanoników regularnych


Znalezione obrazy dla zapytania liturgia dominikańska 

      Liturgia jest niezbędna Kościołowi. Bez niej nie może on prowadzić swojej Bożej misji tak, jak nakazał Chrystus; i w tym znaczeniu można trafnie powiedzieć, że liturgia jest podstawą życia Kościoła. Święty Dominik wierzył, iż jego zakon głębiej zjednoczy się z życiem Kościoła, jeżeli liturgia uzyska widoczne i niezastąpione miejsce w codziennym życiu braci. Aby to zapewnić, ustanowił swój zakon jako zakon kanoników regularnych. W pierwszej połowie XIII wieku miało to ważny i bezpośredni wpływ na kwestię obserwancji liturgicznych dominikanów. Ponieważ Bracia Kaznodzieje byli uznawani przez wiele wieków za mendykantów, większość ludzi zupełnie straciła z oczu fakt, że zostali założeni jako kanonicy regularni. W rzeczywistości mają oni znacznie większe prawa do tego drugiego tytułu niż do pierwszego, gdyż od 1475 roku są już mendykantami tylko z nazwy, podczas gdy nigdy nie porzucili obowiązków kanoniczych. A że dominikanie zostali ustanowieni jako kanonicy regularni i byli powszechnie za nich uważani, średniowieczne dokumenty dowodzą bez cienia wątpliwości.

Święty Dominik rozpoczął pracę misjonarską wśród mieszkańców Langwedocji w 1205 roku, a w ciągu następnych dziesięciu lat zgromadziła się wokół niego grupa uczniów. Biskup Fulko z Tuluzy erygował kanonicznie zespół misjonarzy w swojej diecezji (lipiec 1215). W październiku tego samego roku Dominik uzyskał aprobatę Innocentego III dla wspólnoty sióstr, którą założył w Prouille. Jednak jego równoczesna prośba o zatwierdzenie reguły pierwszego zakonu napotkała zwłokę; Dominikowa idea zakonu, chociaż dzisiaj dość powszechna, wówczas była postrzegana jako rewolucyjna. Miesiąc później (11 listopada) zebrał się IV Sobór Laterański; zabronił on wprowadzania jakichkolwiek nowych reguł życia zakonnego. Na podstawie tego prawa Innocenty zażądał, aby Dominik przyjął jedną z zatwierdzonych reguł Kościoła. Święty i jego towarzysze w Prouille wybrali regułę świętego Augustyna. Wskutek tej decyzji, potwierdzonej potem autorytetem papieskim, dominikanie dołączyli do wielkiej rodziny kanoników regularnych świętego Augustyna. Aby wypełnić przyjęte wtedy obowiązki kanonickie, otrzymali od biskupa Fulka kościół świętego Romana, który nie miał własnej parafii, i zaczęli prowadzić życie kanoników regularnych. Warto zauważyć, że opracowując swoje konstytucje, dominikanie zapożyczyli od innego zakonu kanoników regularnych, premonstratensów, „wszystko, co uznali za surowe, odpowiednie i roztropne w kontekście ich własnego celu”[1].

Dominik udał się teraz do Rzymu po raz trzeci. Innocenty umarł; ale jego następca, Honoriusz III, bullą Religiosam Vitam z 22 grudnia 1216 roku zatwierdził i ustanowił nowy zakon jako zakon kanoników regularnych: „Zarządzamy, aby zakon kanoników, który jak wiadomo, został założony przy tym samym kościele [świętego Romana]… był uznawany bez naruszenia przez wszystkie przyszłe czasy”. Dokument ten ustanowił Zakon Kaznodziejski zakonem kanoników regularnych. Liczne dokumenty tego okresu potwierdzają, że taki charakter zakonu, nadany przez Kościół, był dobrze znany.

Nazwanie braci „kanonikami” w konstytucjach

Liber Consuetudinum, czyli najwcześniejsze konstytucje zakonu, zaczynają się od następującego prologu: „Ponieważ zgodnie z nakazem Reguły mamy mieć jedno serce i jedną duszę w Panu, jest rzeczą słuszną, abyśmy żyjąc wedle jednej reguły… zachowali jednolitą kanoniczną obserwancję zakonną”[2]. Dokładnie tak samo, słowo w słowo, zaczynały się konstytucje norbertańskie, i to z nich święty Dominik zapożyczył to zdanie. Premonstratensi opisywali swoją formę życia słowami canonica religio, ponieważ zdanie to w regułach zakonnych i dokumentach rzymskich odnosiło się tylko do jednej rzeczy — zakonu kanoniczego.
Starodawny Liber Consuetudinum potwierdza kanoniczą naturę zakonu nie jeden raz, lecz wiele. Rozdział XIV przypomina przeorowi, że nie ma władzy przyjmować nikogo ani na brata laika, ani na kanonika bez uzyskania zgody większości kapituły. Odróżnia się zatem zakonników będących braćmi laikami od zakonników będących kanonikami. Rozróżnienie to powtarza się kilka razy w rozdziale XXXVII: bracia laicy mają wstawać o tej samej porze co kanonicy; mają mieć tę samą liczbę elementów ubioru co kanonicy; mają pościć i zachowywać wstrzemięźliwość, ilekroć reguła nakazuje to kanonikom; w końcu brat laik nie może zostać kanonikiem[3]. Z pewnością nie może być wątpliwości, że stare konstytucje uważały zakon za zakon kanoniczy. Świadkami tego statusu dominikanów są liczni autorzy.

Piotr z Corbeil, arcybiskup Sens (1220–1222), wspomniał o „kanonikach Zakonu Kaznodziejskiego”. W 1224 roku arcybiskup Gerard I z Besançon zaprosił dominikanów do swej stolicy biskupiej i w uroczystym akcie sporządzonym dla upamiętnienia tego wydarzenia nazwał braci „czcigodnymi kanonikami Zakonu Kaznodziejskiego”. Sławny kardynał Jacques de Vitry, sam będący kanonikiem regularnym, wyliczył w kazaniu różne gałęzie Zakonu Kanoników: „Najpierw Premonstratensi…; siódmy Zakon Kaznodziejski”. Stefan z Salanhac († 1290) opisał prawdziwego dominikanina jako „kanonika z profesji, mnicha z surowości życia i apostoła ze względu na urząd kaznodziei”. Podobnych świadectw dostarczają inne dokumenty, w tym XIII-wieczne angielskie akty prawne[4].

Czy jednak zakon nie wyrzekł się statusu kanoniczego w połowie XIII wieku? Jest prawdą, że kapituły z lat 1249, 1250 i 1251 zaaprobowały zmianę słowa „kanonik” na „kleryk”. Jednak nie było to wyrzeczenie się swojego stanu, lecz jedynie przygotowanie się na burzę, jaka zbierała się na Uniwersytecie Paryskim. Świeccy wykładowcy Uniwersytetu, zazdrośni o rosnący prestiż wykładowców mendykanckich, argumentowali, że zakonnicy nie mają prawa nauczania; że należy ono tylko do kleryków — a nie mnichów ani kanoników! Był to ten sam argument, którego miał użyć Wilhelm z St. Amour w 1252 roku. Przygotowując się na nadchodzącą bitwę, bracia pragnęli zaakcentować, że kanonicy regularni także są klerykami, a zatem mają prawo do nauczania. Stąd zaczęli używać określenia „kleryk” zamiast terminu „kanonik”.

Określanie braci jako „kanoników” w dokumentach papieskich

Nie stanowiło to jednak zrzeczenia się statusu kanoniczego, gdyż zmiana taka mogła być wprowadzona tylko przez sam Kościół, a nie przez zakon. Każdy zakon ma dokładnie taki status, jaki nadaje mu Stolica Apostolska, a stwierdzenia Kościoła w odniesieniu do Zakonu Dominikańskiego są nieomylne. W bulli z 22 grudnia 1216 roku Honoriusz III stwierdził, że święty Dominik i jego naśladowcy należą do Zakonu Kanoników; w 1218 roku ten sam papież skierował bullę do przeora i zakonników opiekujących się Prouille, i w dokumencie tym powtórzył określenia z bulli zatwierdzającej: „Nakazujemy, aby zakon kanoniczy, który zgodnie z wolą Bożą i Regułą świętego Augustyna…” 18 stycznia 1221 roku dał świętemu Dominikowi list polecający, zaadresowany do wszystkich prałatów: „Jako że nasz umiłowany syn, brat Dominik… kanonik wyżej wspomnianego zakonu…” Fakt ten zasługuje na szczególną uwagę: papież nazywa Dominika kanonikiem, chociaż święty dwa lata wcześniej zrezygnował z rokiety kanoniczej[5].

Innocenty IV, Aleksander IV i Grzegorz X w różnych dokumentach kierowanych do sióstr dominikanek potwierdzali, że zakonnicy ci należą do zakonu kanoników: „Po pierwsze nakazujemy, aby zakon kanoniczy, który zgodnie z wolą Bożą i Regułą świętego Augustyna, i instytucjami Braci Kaznodziejów…”[6]. Ta sama terminologia znajduje się niemal słowo w słowo w różnych dokumentach papieskich. Znowu, w 1356 roku Innocenty VI poinformował bazyliańskich mnichów z Armenii, którzy pragnęli zostać afiliowani do zakonu dominikańskiego, iż w tym celu muszą przyjąć życie kanonicze według Reguły świętego Augustyna i Konstytucji Braci Kaznodziejów[7]. Przestudiowanie tej odpowiedzi jasno pokazuje, że papież postrzegał Zakon Kaznodziejski zasadniczo jako zakon kanoników regularnych.

Zatrzymywanie się dłużej nad tym zagadnieniem nie jest konieczne. Kościół ustanowił dominikanów jako zakon kanoniczy i pozostają nim oni do chwili, aż Kościół zarządzi inaczej. Chociaż Bracia Kaznodzieje od wieków nie są już mendykantami, nigdy jednak nie przestali wypełniać swoich obowiązków kanoniczych. Jeżeli woleli używać tytułu mendykantów, to było tak w części z racji historycznych wspomnień łączących się z tą nazwą, a w części wskutek przywilejów nadanych zakonom mendykanckim[8].

Dlaczego święty Dominik pragnął założyć zakon kanoniczy

Dlaczego święty Dominik chciał, aby jego bracia byli kanonikami regularnymi? Oznaczało to, że publiczne w skład ich codziennego życia zakonnego wejdzie uczestniczenie w uroczystej Mszy wspólnoty i śpiewanie długiego chorałowego oficjum Liturgii Godzin. Dominik zakładał swój zakon specjalnie dla kaznodziejstwa i zbawienia dusz, i „żaden z tych celów” — jak mówi Humbert — „nie może być osiągnięty bez studium”[9]. Do studiowania przywiązywał ogromną wagę i wiedział, że poważne studium będzie wymagało przeznaczania codziennie znacznej ilości czasu na ten cel. A jednocześnie zobowiązał swych braci do długotrwałych obowiązków chórowych, mimo że było to wyraźnie sprzeczne z jego planem przewidującym studiowanie za cenę każdego wyrzeczenia.

Odpowiedzi w sprawie połączenia tych widocznie sprzecznych obowiązków należy szukać nie w fakcie, że sam święty był kanonikiem regularnym, lecz raczej w jego głębokiej znajomości ludzkiej natury i życia duchowego. Sam gorliwie studiował i wiedział, że intensywne studium zmienia się często w pracę czysto intelektualną — chłodną, abstrakcyjną spekulację. Prawdę tę w sposób godny podziwu rozwinął o. Bernadot[10]. Autor ten podkreśla fakt, że niebezpieczeństwo intelektualizmu zagraża każdemu, kto rzetelnie studiuje; aż za często się zdarza, że studium studzi zapał serca i wyjaławia modlitwę. A jeśli spojrzymy na sprawę z nadprzyrodzonego punktu widzenia, to do czego przyda się studium, które nie jest ożywiane miłością? Liturgia przywraca równowagę między życiem intelektualnym i afektywnym; nie jest przeszkodą, lecz wzmacnia studium i nadaje mu owocność. Podczas zgromadzeń wokół ołtarza dusza przyswaja owoc swojej pracy, a prawda, zstępując z umysłu do serca, zapala ją żarliwością. I właśnie po to, aby zabezpieczyć osobiste uświęcanie się swoich uczniów, święty Dominik pragnął, aby byli kanonikami regularnymi[11].

Jego decyzja miała też inną, istotną przyczynę. Studium miało być tylko środkiem do celu, a celem tym było głoszenie. Święty w pełni zdawał sobie sprawę, że aby kaznodziejstwo braci było owocne, musi je podtrzymywać i ożywiać modlitwa. Nie wierzył, że wystarczy polegać tylko na prywatnej modlitwie pojedynczego kaznodziei, bo taka modlitwa może osłabnąć, a nawet zaniknąć; wolał złożyć ufność w uroczystej oficjalnej modlitwie wspólnoty, zbierającej się codziennie przed ołtarzem Boga. Jako człowiek intensywnej modlitwy, namiętnie kochający liturgię, święty Dominik wiedział, że jego zakon może kwitnąć tylko tak długo, jak długo będzie nocą i dniem wznosił ku Bogu niekończące się, uroczyste błaganie liturgii — tej oficjalnej modlitwy Chrystusowego Kościoła — aby sprowadzać Boże błogosławieństwo na nauczanie i głoszenie braci[12].

U Dominika nie było to tylko abstrakcyjne rozumowanie; całe jego kapłańskie życie było doskonałym przykładem głębokiego zrozumienia i żarliwej miłości do świętej liturgii. Po wyświęceniu na kapłana szybko zaczął szukać jeszcze większych możliwości uczestniczenia w uroczystych ceremoniach liturgicznych Kościoła. Pragnienie to skłoniło go do przyłączenia się do kanoników regularnych świętego Augustyna w Osmie. Nawet gdy zamienił ciche życie klasztorne na egzystencję apostolskich podróży, starał się codziennie, gdy było to możliwe, celebrować Mszę uroczystą zamiast recytowanej; i tak wielka była jego nabożność podczas sprawowania ofiary, że łzy ciekły mu po policzkach. Na wskroś przeniknięty duchem liturgii, często, nawet w podróży, wybuchał śpiewem, wyśpiewując z całego serca liturgiczne hymny Bożego oficjum. Chociaż jego niezmiennym zwyczajem było spędzanie większości nocy na modlitwie, jak najwierniej uczęszczał do chóru, biorąc udział zarówno w modlitwach o północy, jak i w ciągu dnia. Naoczni świadkowie informują nas, że w swej gorliwości często przechodził z jednej strony chóru na drugą, nakłaniając braci słowem i przykładem do większego oddania: „Fortiter, fratres, fortiter”. Kiedy zapadł na ostatnią chorobę, nalegał na uczestniczenie razem z braćmi w modlitwach północnych, chociaż jego śmierć miała nastąpić już tylko za kilka dni[13].

Święty Dominik pozostawił braciom obfity spadek, którego ważną częścią są własny, doskonały przykład miłości do świętej liturgii oraz ustanowienie zakonu jako zakonu kanoników regularnych.

Przypisy:
  1. Humbertus de Romanis, De Vita Regulari, II, nr 3. []
  2. Tekst Liber Consuetudinum opublikował jako pierwszy Denifle, „Die Constitutionen des Prediger-Ordens vom Jahre 1228”, w: ALKM, I, s. 165–227. Był on publikowany w AOP, IV (1896), s. 621–648, a ostatnio (1939) wydał go Scheeben w QF, XXXVIII. Jego część znajduje się także w opracowaniu: Mandonnet, Saint Dominique, L’Idée, L’Homme et L’OEuvre, II, s. 284–292. []
  3. ALKM, I, s. 202, 226–227. []
  4. Por. MOPH, XV, s. 132; T. Mamachi, Annales Ord. Praed., I (Rzym 1756), s. 462; AOP, V (1897), s. 286. []
  5. BOP, I, s. 6, 11; Chronica Parvula Ord. Praed. (AOP, I, 1893, s. 396) podaje rok 1219 jako rok usunięcia rokiety. []
  6. BOP, I, s. 7, 408, 518; VII, s. 22, 25. []
  7. Dz. cyt., II, s. 246. []
  8. Znajdujemy w ciągu wieków liczne zwyczaje poświadczające kanoniczą naturę zakonu. Wspomnijmy tylko kilka: uczony ojciec Frederico Di Poggio OP, ostatni bibliotekarz klasztoru świętego Romana w Lukce, znalazł w archiwach inwentarz zakrystianina z 1264 roku. Czytamy w nim, że wśród wielu interesujących przedmiotów zakrystia posiadała 34 alby i 37 camisiae. Di Poggio wskazuje, że słowo camisia oznacza tutaj rokiety, i dodaje: „Ponieważ rokieta była strojem właściwym dla kanoników regularnych, inwentarz ten stanowi dla nas pewny dowód, że Zakon Kaznodziejski był i jest zakonem kanoników regularnych… Jednak skoro uważa się pewne, że święty Dominik odłożył rokietę zarówno w domu, jak i na zewnątrz, co oznacza tak niezwyczajna liczba rokiet w tym inwentarzu, jeśli nie przyjmiemy dokładniej z Echardem, ze święty Patriarcha i pierwsi Ojcowie zakonu używali w chórze rokiety? Możemy dostrzec zarówno dowód, jak i wspomnienie [statusu kanoniczego] w tym, że nawet dzisiaj [to jest w połowie XVIII wieku], kiedy przeorzy dominikańscy przygotowują się do okadzania ołtarza podczas nieszporów, zakładają rokietę; i podobnie jak w Mediolanie, w naszym starym klasztorze świętego Eustorgiusza, na procesji Bożego Ciała wszyscy Ojcowie noszą rokietę pod dalmatykami, ornatami i kapami. Zatem notatka o rokietach w naszej zakrystii wyraźnie informuje, że nasi pierwsi Ojcowie nie całkiem zrezygnowali z rokiety” (Baluze, Miscellanea, IV, s. 601, nota).
    Generał Jacek Cormier († 1916) pisze: „Kanoniczy charakter, który nasz zakon miał od samego początku, nie został zniesiony, lecz raczej nabrał doskonałości dzięki jego apostolskiej misji, jak czytamy w oficjum świętego Patriarchy: »Do kanonika dodał apostoła«…; na tej podstawie liturgiści wnioskują, że mamy prawo nosić rokietę kanonika pod kapłańską albą. Podczas konklawe, na którym wybrany został Alexander VIII (1689), jeden z jego uczestników… zaobserwował, że dominikański kardynał Thomas Philip Howard… kiedy miał odprawić Mszę, założył rokietę pod albę, podczas gdy inny dominikanin, kardynał Orsini (później Benedykt XIII), wolał zwyczajną komżę lub cottę. Jednakże generałowie przez długi czas nosili rokietę jako znak wyróżniający ich stanowisko; ojciec Jandel pozwolił temu zwyczajowi zaniknąć”. Cormier podaje jako przyczynę działania Jandela fakt, że Najświętsza Maryja Panna nie włączyła rokiety do habitu, który dała zakonowi (Cormier, Quinze Entretiens sur la Liturgie Dominicaine, s. 201–202).
    Dalsza dyskusja tematu, oprócz już wymienionych źródeł: [o. Jacob], Memoires sur la canonicité de L’Institut de S. Dominique (tłum. włoskie, Difesa del canonicato de’ FF. Predicatori, Wenecja 1758); Denifle, „Die Constitutionen des Prediger-Ordens vom Jahre 1228”, w: ALKM, I, s. 169 nn.; Mandonnet, „Les Chanoines-Prêcheurs de Bologne d’apres Jacques de Vitry”, w: Archives de la Societe d’Histoire du Canton de Fribourg, VIII (1903), s. 19 nn.; Mortier, Histoire, I, s. 31 nn. []
  9. De Vita Reg., II, 41. []
  10. „La place de la liturgie dans la spiritualité dominicaine”, w: La Vie Spirituelle (sierpień 1921), s. 385–395. Ten naprawdę piękny traktat ponownie wydał Bernadot pod tytułem: La Spiritualité dominicaine. []
  11. Galbraith (Constitution of the Dominican Order, 7) oszpeca doskonałą książkę kuriozalnym twierdzeniem, że święty Dominik nie był w głównej mierze zainteresowany duszami tych, którzy za nim poszli! []
  12. Mortier, La Liturgie Dominicaine, I, s. 9–10. []
  13. Wszystkie te stwierdzenia wypowiedzieli różni świadkowie na procesie kanonizacyjnym świętego Dominika. Por. Acta Canonizationis S. Dominici, w: MOPH, XVI, s. 124, 125, 127, 128, 137, 140, 149, 156, 162, 163, 165. []

Tłumaczenie: Dominika Krupińska