POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

niedziela, 8 stycznia 2017

Święta Rodzina z Nazaretu a rodzina chrześcijańska


Znalezione obrazy dla zapytania święta rodzina 

Rodzina jest najstarszym i najważniejszym związkiem na ziemi. Bóg ją ustanowił w raju i z człowiekiem rozpowszechniła się po całym świecie. Od rodziny zależy szczęście jednostki i całego społeczeństwa. Czy państwo posiadać będzie dzielnych, wiernych obywateli, czy Kościołowi wychowają się religijni ojcowie, bogobojne matki, o tym wszystkim rozstrzyga rodzina. Pomyślność i powodzenie rodziny stanowi o szczęściu Kościoła i państwa, jej upadek jest rozprzężeniem wszelkiego porządku. Wzorem rodziny chrześcijańskiej jest Święta Rodzina z Nazaretu.

Papież Leon XIII ustanowił dla uczczenia Najświętszej Rodziny osobne święto i gorąco polecił towarzystwo Najświętszej Rodziny. "Pod opieką Najświętszej Matki i św. Józefa, w zupełnym ukryciu, wychowywał się Jezus, słońce sprawiedliwości, zanim swym blaskiem oświecił narody. Niewątpliwie jaśniała w tej Rodzinie wzajemna miłość, świętość obyczajów i pobożne ćwiczenia, jednym słowem wszystko, co rodzinę może uszlachetnić albo ozdobić, na wzór wszystkim czasom". Te słowa czytamy w encyklice papieskiej, w której Ojciec święty ukazuje ojcom rodzin św. Józefa jako najwspanialszy wzór ojcowskiej czujności i roztropności, matkom Najświętszą Dziewicę jako najlepszy przykład świętej miłości i skromności, a dzieciom Jezusa jako ideał posłuszeństwa, które powinny podziwiać, czcić i naśladować. W każdej rodzinie chrześcijańskiej powinien istnieć obraz Najświętszej Rodziny, przed którym raz dziennie niechaj gromadzą się członkowie rodziny na wspólną modlitwę.

Ojciec, matka i dzieci w rodzinie chrześcijańskiej

 


Pogaństwo dawało mężowi nieograniczoną władzę w domu. Członkami rodziny mógł wedle własnego upodobania rozporządzać. Jak całkiem odmienne jest stanowisko mężczyzny w rodzinie chrześcijańskiej! Wprawdzie i w niej jest mężczyzna głową; żona i dzieci winny go szanować. Lecz nie tylko same prawa posiada w rodzinie, ciążą na nim wielkie i święte obowiązki, z których będzie musiał kiedyś zdać rachunek przed Bogiem. Mąż chrześcijański nosi najpiękniejszą, zaszczytną nazwę ojca, by zaznaczyć, że łączy go z rodziną podobny stosunek, jaki istnieje pomiędzy Ojcem Niebieskim a Jego dziećmi na ziemi. Pan Bóg miłuje swe dzieci odwieczną miłością. I ojciec chrześcijański obejmuje swą rodzinę nigdy niestygnącą miłością. Szczęście członków rodziny jest rozkoszą ojca; ich powodzenie napełnia go zadowoleniem; ich ból i troski odczuwa jako przykrość i cierpienie. Dla swoich ukochanych ojciec ponosi każdą ofiarę, dla nich pracuje, o nich się stara, choć pot obficie spływa mu z czoła.

Obok ojca zajmuje w rodzinie chrześcijańskiej równe i współrzędne stanowisko matka. Kiedy mówimy o błogosławieństwie rodziny chrześcijańskiej, należy i jej stanowisko zaraz wymienić. W czasach przedchrześcijańskich niewiasta zepchnięta była wielekroć na stopień głębokiego poniżenia. Dopiero chrześcijaństwo przywróciło jej godność ludzką, równą mężczyźnie, przywróciło jej szczególne prawa w rodzinie. On jest głową, ona sercem rodziny. Jak z serca wychodzi życie i ciepło, i spływa na wszystkie członki ciała, tak matka żywi miłość i życzliwość dla całej rodziny. Serce cicho i spokojnie spełnia swoją ważną funkcję; cicho i spokojnie działa także matka chrześcijańska, nie w zgiełku publicznego życia, lecz w ciasnym kółku rodzinnym. Swymi cnotami niewieścimi: skromnością, bojaźnią Bożą i pobożnością zdobi i uszczęśliwia całe życie rodzinne; z domu czyni raj i dzieciom, i mężowi. Cały jej urok tkwi jednak w jej stosunku do dzieci. Pewien myśliciel słusznie powiedział: "Wśród wszystkich darów Bożych największym jest chrześcijańska matka".

Błogosławione ziarno, które religijna matka rzuci do serc swej dziatwy, nie zniszczeje nigdy. Nawet wówczas, gdy dziecko wśród zepsucia i pokus świata weszło na manowce i straciło wiarę i cnotę, ratuje je, jak uczy doświadczenie, pamięć matki, spoczywającej może już dawno w grobie; wspomnienie jej twarzy tak potężnie chwyta nas za serce, że prowadzi zbłąkanego z powrotem do szczęścia i pokoju, które wraz z wiarą utracił. Zaprawdę wielkie to słowa: "chrześcijańska matka to ze wszystkich darów największy". Do niej zastosować można słowa Pisma Świętego: "Niewiastę mężną któż znajdzie? Daleko i od ostatecznych granic cena jej. Zwodnicze wdzięki i marna jest piękność; niewiasta bojąca się Boga, ta będzie chwalona". (Ks. Przysłów 31, l0, 30.)

Ośrodkiem rodziny są dzieci. W świetle nauki chrześcijańskiej dzieci są cennymi klejnotami rodziny, zadatkiem miłości Bożej. Są ulubieńcami Boskiego przyjaciela dziatek, powołanymi mieszkańcami niebios. Dlatego też rodzice oddają się swym dzieciom z całą potęgą miłości. Wszystkie wysiłki i całą pracę poświęcają dziecku. Dla dziecka żadna ofiara nie jest ani za wielka, ani za trudna i odwrotnie, jest dziecko dla chrześcijańskich rodziców źródłem czystej, szlachetnej radości, przedmiotem najdroższych nadziei i podporą w życiu, pociechą w godzinę śmierci i weselem we wieczności. Jak nieprzebrane łaski i błogosławieństwa spływają od Chrystusa Pana na członków rodziny, na ojca, matkę i dzieci!

Lecz i najszczęśliwszą rodzinę nie ominą najróżniejsze nawiedzenia, doświadczenia i cierpienia. W takich ponurych dniach wiara chrześcijańska rzuca jasne promienie światła na dotkniętych nieszczęściem, pociesza strapionych, i kiedy wszystkie ludzkie pociechy zawiodą, nie daje ustawać w ufności Ojcu niebieskiemu.

Z wiary chrześcijańskiej wypływa zatem owa słodycz życia rodzinnego, która po trudach dni pracy najchętniej w zaciszu domowym szuka i znajduje wytchnienie, wypływa owe zadowolenie, które daje szczęście i w skromnych warunkach życia, według słów starego Tobiasza, jakie wypowiedział do syna swego: "Nie bój się synu mój; ubogić wprawdzie wiedziemy żywot, ale wiele dobrego mieć będziemy, jeśli się będziem bać Boga, a odstąpimy od wszelkiego grzechu i będziem dobrze czynić".

Jak szczęśliwym mogłoby być życie w rodzinie! Ile łez, nędzy i cierpień mogliby uniknąć ci, którzy jęczą pod ich nieznośnym jarzmem. Był czas, w którym rodziny w całej pełni zażywały błogosławieństwa chrześcijaństwa, kiedy płomień wiary rozniecały z całą gorliwością w ognisku domowym. Szczęście i radość panowały wówczas w rodzinach, a od nich przechodziło wielkie błogosławieństwo na społeczeństwo w Kościele i państwie.

Dziś dużo się zmieniło. Duch czasu, uprzedzony do nauki Chrystusowej, nie oszczędził niestety i rodziny. Poczyna się rozpadać ten najpiękniejszy i najświętszy związek, a z upadkiem życia rodzinnego postępuje krok w krok upadek narodu. Jest oczywiście rzeczą pocieszającą, gdy widzimy, jak najlepsi i najszlachetniejsi ze wszystkich warstw społecznych usiłują położyć tamę szerzącemu się zepsuciu. Ale wszystkie ich trudy i wysiłki, by wyleczyć smutne niedomagania czasu, są przeważnie bezcelowe i bezskuteczne, skoro nie uda się przez odrodzone życie z wiary zahamować religijnego upadku rodziny. Powiedział słusznie pewien zasłużony społecznik: "Życie rodzinne i jej dobrobyt jest ważniejsze niż wszelka nauka uczonych, niż sztuka wielkich umysłów, niż potęga mocarzy. Głoście kazania i wychowujcie wszelkimi najnowszymi metodami. Skoro życie rodzinne nie weźmie w obronę tego dobrego ziarna, przez was rzuconego, na nic zda się najczęściej wasz trud i wasza praca. Możecie wynaleźć najlepsze prawa; jeśli życie rodzinne prawdziwie chrześcijańskie nie będzie pielęgnowało tych cnót, które obowiązują sumienie do zachowania tych przykazań, będzie praca wasza nalewaniem do naczynia bez dna" (Kolping).

*

Najkosztowniejszym klejnotem rodziny, stwarzającym świętą łączność pomiędzy ojcem a matką, jest dziecko. Najwspanialszym wzorem dzieci jest sam Jezus, Boskie Dziecko. "A gdy wykonali wszystko według zakonu Pańskiego", mówi św. Łukasz, "wrócili się do Galilei, do Nazaretu, miasta swego. A Dziecię rosło i umacniało się pełne mądrości, a łaska Boża była w nim" (Łuk. 2, 29-30).

Jak wszystko, co wielkie, dojrzewa w cichości, tak też działo się w życiu Pana Jezusa, który wzrósł w ukryciu cichego Nazaretu.

Mało wiemy o jego młodości. Jest to cichy, miły czas; okres trzydziestu lat - okres długi, otoczony tajemnicą i majestatem.

Legenda tylko wiele ma nam do opowiadania o różnych cudownych dziełach i wydarzeniach, które ten czas wypełniają.


Młodość Pana Jezusa

 

O Dziecię Jezus w Nazarecie,
Byłoś rozkoszą Matki Swej,
Tyś dla Niej wszystkiem na tym świecie:
Nadzieją, skarbem, szczęściem Jej.

Tyś Matce Twojej na tej ziemi
I ojcu też posłuszny był,
Pomagał im rączkami Swemi
W ich pracy - Tyś tu dla nich żył.

Choć Bogiem byłeś. Panem świata,
Pokornieś im tu służyć chciał,
Tyś dla rodziców wszystkie lata
Szacunek, cześć i miłość miał.

Ty dla nich byłeś pociech zdrojem
Tyś słodził chwile gorzkie ich.
Znękani trudem, pracą, znojem,
Czerpali silę w słowach Twych.

Racz Jezu wejrzeć na Twe dzieci,
Podobne Tobie chcemy być,
Niech miłość Twoja w nas się wznieci,
Byśmy jak Ty mogły żyć.

Spraw, byśmy się pociechą stały,
Rodziców, których dałeś nam,
Byśmy szacunek dla nich miały,
Któregoś nam dał przykład sam.

Niechaj wzrastamy w łasce Boga,
W mądrości i bojaźni Twej,
Choć przykrą będzie cnoty droga,
Niech nigdy nie schodzimy z niej.

Pogańskie dziatki polecamy
Także, Dziecię Jezus, pieczy Twej;
Za nie modły, dary składamy,
O, światło wiary dać nam chciej.


Z lat dziecięcych Pana Jezusa opowiada nam św. Łukasz jedno tylko wydarzenie: podróż dwunastoletniego chłopca do świątyni jerozolimskiej (Łuk. 2, 41-52).

"A rodzice jego chodzili na każdy rok do Jeruzalem, na dzień uroczysty Paschy. A gdy już był w dwunastu latach, oni wstąpili do Jeruzalem według zwyczaju dnia świętego. A skończywszy dni, gdy się wracali, zostało dziecię Jezus w Jeruzalem; a nie obaczyli rodzice Jego. A mniemając, że On był w towarzystwie, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. A nie znalazłszy, wrócili się do Jeruzalem, szukając Go. I stało się, po trzech dniach znaleźli Go w kościele, siedzącego w pośrodku doktorów, a On słucha i pyta ich. A zdumieli się wszyscy, którzy Go słuchali, rozumowi i odpowiedziom Jego. A ujrzawszy, zdziwili się. I rzekła do Niego matka Jego: Synu, cóżeś nam tak uczynił? oto ojciec Twój i ja żałośni szukaliśmy Cię. I rzekł do nich: Cóż jest, żeście Mnie szukali? Nie wiedzieliście, iż w tych rzeczach, które są Ojca Mego, potrzeba, żebym był? A oni nie rozumieli słowa, które im mówił. I zstąpił z nimi i poszedł do Nazaretu: a był im poddany. A matka Jego wszystkie te słowa zachowała w sercu swym. A Jezus się pomnażał w mądrości i w leciech, i w łasce u Boga i u ludzi".

Do czego odnosiły się stawiane przez Pana Jezusa i uczonych żydowskich pytania, o tym nie wspominają ewangeliści. Przypuszcza się powszechnie, że odnosiły się do obiecanego Mesjasza; Pan Jezus chciał słuchaczy przygotować na Swoje własne, przez Ojca niebieskiego wyznaczone posłannictwo.

Tak też i sztuka chrześcijańska zdaje się pojmować pobyt młodziutkiego Jezusa w świątyni. Widzimy to na pięknym obrazie Garafala, który przedstawia dwunastoletniego Pana Jezusa pomiędzy uczonymi. Patrzymy na wnętrze wspaniałej świątyni. W głębi stoi obok potężnej kolumny na wysokich stopniach młody Pan Jezus. Po prawej i lewej zgromadziło się mnóstwo ludzi, wśród nich wielu pisma uczonych. Marja z Józefem wchodzą właśnie do domu Bożego. Na twarzach ich maluje się zdumienie wobec tego, co widzą i słyszą. Obaj przykładają lewą rękę do piersi, a po Matce Najświętszej można poznać, jak jest zatopiona w słowach swego Syna. Już stwierdzono z pism Daniela proroka, kiedy nadejdzie czas zjawienia się Mesjasza. Pan Jezus rozpoczyna objaśniać pisarzy starozakonnych i wzniesioną prawicą wskazuje na Mesjasza, jako obiecanego Zbawiciela, który jako Baranek Boży zgładzi grzechy świata. Przed Jezusem też i wśród zgromadzonych ludzi stoi baranek, na którego wielu z ufnością spogląda. Ale obok uczuć ufności przemówienie Pana Jezusa wzbudziło już ducha oporu. Widzimy lud żydowski z jego dobrych i złych stron, z jego wiarą i niewiarą; możemy przewidzieć, że jedni z nich będą zwolennikami Pana, drudzy Go odrzucą.

Lubo tak mało wiemy o młodości naszego Zbawiciela, jednak to, co czytamy w historii świętej o latach dziecięcych Pana Jezusa, tak jest cudowne, tak Boskie, nacechowane taką nieprzebraną głębią i znaczeniem, że przez lata całe możemy to życie rozważać i nigdy się nie znużymy.

Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła świętego, Katowice 1931 r.