"Czymże jest człowiek, że o nim
pamiętasz?". Cóż to za nowa tajemnica, która
uwidacznia się we mnie? Jakże
mały jestem, a zarazem wielki, okryty niesławą i
wzniosły, śmiertelny i nieśmiertelny, ziemski i
niebieski. Z Chrystusem mam być pogrzebany,
z Chrystusem zmartwychwstać, być współdziedzicem
Chrystusa, synem Bożym (...).
Wszystko to wyraża owa wielka tajemnica:
Bóg przyjął ludzką naturę, stał się ubogim dla
podźwignięcia upadłego stworzenia, dla przywrócenia
swemu obrazowi pierwotnego piękna, dla odnowienia
człowieka, abyśmy wszyscy stali się jedno w
Chrystusie, który dla nas wszystkich stał się
doskonale wszystkim, czym jest. Tak więc nie ma już
"mężczyzny ani niewiasty, barbarzyńcy i Scyty,
niewolnika i człowieka wolnego"; są to bowiem oznaki
i różnice cielesne. My zaś
nosimy w sobie pieczęć Boga, przez którego i dla
którego zostaliśmy stworzeni; przez Niego też
zostaliśmy ukształtowani i naznaczeni, aby On sam
mógł nas rozpoznać.

