POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

środa, 25 maja 2016

DZIEŃ DWUDZIESTY PIĄTY. SERCE MARYI SCHRONIENIEM

 
1. Schronienie zbawienia

    Jak dla Noego i jego rodziny, rozkazał Bóg temu Patriarsze zbudować korab, w którym ich od potopu zachował, tak chcąc serca ludzkie od bram piekielnych odwrócić, daje im natchnienie do gorącej pobożności ku Maryi. Moralnie niepodobnym jest, żeby prawdziwy sługa Maryi mógł być potępiony. Ta czuła matka zdaje się mówić do wszystkich: Dzieci moje, jeśli na rozdrożu między czasem a wiecznością od burz tego świata zginąć nie chcecie, pójdźcie do mnie; jestem bowiem 1) waszą Arką, 2) waszym Sternikiem i 3) Gwiazdą waszą. Pod opieką moją nie zginiecie. - Zastanówmy się nad tymi porównaniami tak często w pismach Ojców św. i Doktorów Kościoła św. używanymi.

    I. Św. Bernard nazywa Maryję Arką niebieską, która nas od potopu wiekuistego potępienia zachowa, jeśli się do Niej schronimy. Okręt wtenczas jest bezpiecznym, kiedy jest dobrze zbudowany, w żywność zaopatrzony, uzbrojony i od pocisków nieprzyjacielskich opancerzony. Gdyby Arka naszego zbawienia nie była bezpieczną, czyżby ją św. Bernard nazywał podwaliną swej nadziei? Czyżby św. Jan Damasceński mówił do Maryi: Pani moja! w Tobie położyłem wszystką nadzieję moją i od Ciebie oczekuję zbawienia.

    Ale czy w tej Arce zbywać nie będzie na potrzebnych rzeczach? Nie, gdyż napisano jest, iż stała się jako okręt kupiecki z daleka przywożącą żywność swoją (Przyp. 31:14). Mędrzec Pański mówi tu o Maryi, bo Ona światu przyniosła Jezusa Chrystusa, Chleb Boży, który z nieba zstąpił i daje żywot światu. I rzeczywiście, czyż prawdziwe dzieci Maryi nie spożywają najczęściej tego eucharystycznego Chleba?

    Arka ta wszelkiego rodzaju opatrzona jest bronią. Maryja, ogromna jako wojsko uszykowane do boju, straszna jest książętom piekielnym. Mądrze umie rozporządzać wpływem Swoim, miłosierdziem i modlitwami Swymi ku porażeniu nieprzyjaciół a na pożytek sług Swoich, którzy w pokusach Jej wzywają pomocy.

    W tej Arce pozostając, nie potrzebujemy się obawiać pocisków piekielnych. Któż będzie mógł od Serca Maryi oderwać Jej dzieci chroniące się przed szatanem? Gdzież wściekłość tak piekielna, gdzież namiętność tak gwałtowna, aby mogła przezwyciężyć tych, co zaufali opiece Matki Boskiej, która jest także ich Matką.

    II. Powiedzieliśmy, iż na drodze z ziemi do nieba Maryja jest pewnym sternikiem dla wiernych sług Swoich. Czyżbyśmy mogli roztropniejszego i z większym poświęceniem przewodnika znaleźć? Zna doskonale skały przeszkód zbawienia; niebezpieczeństwa nam grożące obchodzą Ją jak własne; pilniejsza jest w doprowadzeniu nas do nieba, aniżeli zapobiegliwy kupiec w przywiezieniu do portu drogich pereł.

    Św. Maria Magdalena de Pazzis miała widzenie. Patrzyła na morze, a w pośrodku ujrzała łódkę, do której cisnęli się wszyscy słudzy Maryi; Najświętsza Panna, sama wiosłując, bezpiecznie ich do portu przywiozła. Zrozumiała święta znaczenie tego obrazu. Pod opieką Bogarodzicy w największych niebezpieczeństwach tego świata dla wiernych sług Maryi nie ma strachu zatonięcia w morzu grzechów i w przepaściach wiekuistej śmierci; Ona ich do portu zbawienia prowadzi. Spieszmy więc do łódki pobożności i czci dla Maryi; na Niej, trzymajmy się ubezpieczeni ufnością w drodze do nieba. Śpiewa o tym Kościół św.; Święta Matko Boska! wszyscy, co będą radości wiecznej uczestnikami, pod Twoją obroną mieszkają i żyją.

    Gdyby wszyscy ludzie tę najłaskawszą i najczulszą Królową kochali, a w pokusach zaraz i zawsze do Niej się uciekali, czy choć jeden mógłby być potępiony? Ten tylko zbawiony nie jest, kto się wcale nie ucieka do Maryi. Ryszard do Niepokalanej Dziewicy stosuje te słowa Eklezjasty: chodziłam po wałach morskich. Maryja, dodaje on, mówi o Sobie: chodziłam ze sługami mymi, a podczas burzy nie opuściłam ich; kierowałam nimi i zachowałam ich od przepaści grzechu.

    III. Podczas ciemnej nocy na morzu, kiedy gwiazdy polarnej nie widać, żeglarzom niebezpieczeństwa piętrzą się ogromnie. Tej obawy dla nas nie ma; sercom miłującym i ufającym Maryja, ta prześliczna gwiazda zawsze świeci. Wszyscy znają wzruszającą pieśń: Gwiazdo morza. I słusznie, jak mówi św. Tomasz, Maryję nazywamy Gwiazdą morza; bo jak żeglarze ku przystani kierują się według gwiazd, tak chrześcijanie za przyczyną Najświętszej Panny nie pobłądzą na drodze do nieba. Dlatego św. German tak się modli: O Pani moja: Ty jesteś w pielgrzymce mojej Gwiazdą jedyną, w słabości Siłą moją, w niedostatku Skarbem moim, w chorobach Lekarstwem, w cierpieniach Ulgą, Nadzieją mojego zbawienia. A św. Bernard woła: O człowiecze! wiesz dobrze, iż w tym życiu częściej musisz wymijać burze i skały, aniżeli po równej i gładkiej chodzić drodze; jeśli nie chcesz utonąć ani się o skałę rozbić, patrz na Gwiazdę morza, wzywaj Maryi. W niebezpieczeństwach, w zwątpieniu, pamiętaj, że Maryja może cię ratować, wzywaj przyczyny Maryi. Niechaj w sercu twoim Imię święte Maryi głęboko wyryte będzie ufnością, a ustami nie przestawaj nigdy Imienia tego wzywać! Polecaj się zawsze Maryi, a rozpaczać nigdy nie będziesz. Ona cię od upadku każdego ochroni. Pod Jej opieką nie zginiesz, ale bezpiecznie do królestwa błogosławionych zajdziesz.

Przykłady

    Rano wstając i wieczorem kładąc się na spoczynek, polecajmy się opiece Najświętszej Panny, odmawiając trzykrotnie Zdrowaś Maryja; aby nas przyczyną swoją od grzechu śmiertelnego i złej śmierci zachowała. W każdej pokusie, która zacznie do drzwi serca naszego kołatać, natychmiast wzywajmy pomocy Maryi, gdyż w przeciwnym razie pokusa nas zwycięży. Panna nad Pannami tym, którzy Jej wzywają, w niebezpieczeństwie zbawienia nieustannie daje dowody Swej opieki. W chacie alpejskiej, z daleka od świata, żyła pobożna rodzina wieśniacza, a bojaźń Pańska strzegła tych ludzi od złego. Była wojna Francji ze sprzymierzonymi. Przyszedł raz do chaty żołnierz i napastował młodą dziewczynę. Ojciec stanął w obronie, żołnierz przebił go pałaszem. Widząc umierającego ojca, stroskane o rodzica i przelęknione o swoją cnotę dziewczę uciekło w góry. Biegło i przeskakiwało po skałach, cnotę swoją unosząc. Kilku żołnierzy puściło się za nią w pogoń: już, już co tylko mieli ją dogonić. Uszła, wdrapała się na szczyt góry. Ale z drugiej strony góry była przepaść. Co tu robić? Posunąć się, to spaść w otchłań - niezawodna śmierć; cofnąć się ze szczytu góry, to zdać się na łaskę napastników - niezawodna hańba. W tej tragicznej chwili nie zapomniała o Bogarodzicy, do której miała nabożeństwo. Podnosi oczy do nieba i woła: "Maryjo! uciekam się pod Twoją obronę, ratuj mnie". Rzuca się w przepaść. Żołnierzy strach ogarnął, idą zobaczyć, co się stało, pewni będąc, że się roztrzaskała na drobne kawałki. Tymczasem zdumieli się, ujrzawszy ją ze złożonymi rękami, oczy do nieba wzniesione, a cała postać jakby w zachwyceniu! Widząc to, żołnierze padają na ziemię i proszą Boga o przebaczenie ich występnych zamiarów. Widok ten odmienił ich zupełnie; skruszeni na sercu, wrócili do wsi. Później w tej okolicy wybudowano klasztorek i tam przeżyła do 1829 roku na modlitwie resztę dni swoich ta bogobojna dziewica. Po śmierci do jej grobu pielgrzymowano.

Modlitwa

    Matko świętej miłości! Życie nasze, Ucieczko nasza, Nadziejo nasza! wiesz, że Jezusowi Chrystusowi nie dosyć było stać się naszym u Ojca nieustającym Pośrednikiem, ale chciał mieć Ciebie za Orędowniczkę naszą; postanowił, że Twoje modlitwy pomagać nam będą do zbawienia zawsze skutecznie. Więc do Ciebie nieszczęśliwych Nadziejo, nędzny udaję się grzesznik, w Twoją przyczynę ufny. Wyznaję, że nieraz moje grzechy niweczyły wyproszone przez Ciebie łaski, lecz litość i dobroć Twoja liczbę i jakość grzechów moich przewyższa. W niebie i na ziemi wiedzą, że komu Ty jesteś orędowniczką, nie zginie na wieki. W tej ufności błagam Cię Matko Wszechmocnego! ratuj mnie, powiedz tylko Bogu, że Ty mnie obronisz, a będę zbawiony! Po Jezusie, Ty o Maryjo! jesteś jedyną Nadzieją moją! 

  Niepokalane Serce Maryi według św. Alfonsa czyli rozmyślania na miesiąc Maryi. Nakładem Księży Misyonarzy w Krakowie na Kleparzu, 1914 r., s. 126-131.