POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

piątek, 13 maja 2016

DZIEŃ TRZYNASTY. MĘCZEŃSTWO SERCA MARYI

 
1. Męczeństwo szlachetności

    Bóg chce, żeby go człowiek uczcił tym, co ma. Czcij Pana z twej własności, mówi Mędrzec (Ks. Przysłów 3:9). To przykazanie powoduje ludzi, iż Bogu swe doczesne dobra ofiarują; nawet krew i życie. Ale nikt tak szlachetnym nie był, jako Maryja; gdyż Ona, przedwiecznemu Ojcu, Syna swego, jedyne swego serca dobro, ofiarowała i dlatego Jej ofiara nieocenioną była, ponad wszystkie, wszystkich ludzi możliwe ofiary większą. Ofiara prawdziwie dobrowolna, spełniona i w skutkach swoich dobroczynna.

    I. Maryja rzeczywiście zgodziła się na ofiarę swego Syna i z tego powodu Ojcowie Kościoła nazywają Bogarodzicę współodkupicielką świata. Ojciec przedwieczny, ludzi przez grzech potępionych i zgubionych, wykupić od śmierci wiecznej postanowił. Lecz chciał zarazem, żeby się jego sprawiedliwości zadość stało i od Syna swego tego zadośćuczynienia żądał. Miał więc karę ponieść za wszystkich ludzi, Na ziemię posłany z Maryi wziął naturę ludzką, ale jak nie chciał bez zezwolenia Maryi stać się Jej synem, tak też i nie chciał, żeby bez zezwolenia Matki, Syn Jej cierpiał i umarł na krzyżu; bo chciał do krzyża pospołu z ciałem swoim przybić i Serce Maryi. Św. Tomasz naucza, iż matka ma pierwsze i osobne prawo do dzieci; stąd wynika, iż Jezus najniewinniejszy, nie zasługując na najmniejszą karę, grzechu nie mając, bez zezwolenia swej Matki nie mógł był za grzechy świata całego umrzeć.

    Aczkolwiek Maryja zgadzając się być Matką Jezusową tym samem i na śmierć Syna swego się zgodziła; mimo to Pan chciał, żeby w świątyni Syna swego uroczyście sprawiedliwości Boskiej ofiarowała. Dlatego o Niej św. Epifaniusz mówi: Pannę jakoby kapłanem nazywam.

    Maryja już z Pisma św. wiedziała, że Boski Jej Syn wiele cierpieć ma; ale Symeon mówiąc, iż duszę Jej przeniknie miecz (Łk 2:35), odsłonił przed sercem macierzyńskim wszystkie poszczególne cierpień okoliczności, i wewnętrzne, i zewnętrzne, które umęczyć miały Jej przenajdroższego Jezusa. Na wszystko się zgadza i z odwagą, która aniołów zdumiewa, wygłasza wyrok skazujący Jej Syna na śmierć i to na śmierć najboleśniejszą i najhaniebniejszą, bo krzyżową, mówiąc: Przedwieczny Ojcze! ponieważ Ty chcesz tego, więc i Ja tego samego chcę; ofiaruję Ci mego najukochańszego Syna, zgadzam się na to, żeby umarł dla Twojej chwały i dla zbawienia świata. Z nim ofiaruję ci i moje serce; niechaj będzie przeszyte mieczem boleści; dla mnie dosyć, że Ty, o Boże uwielbiony będziesz. O miłości bez granic! o bezprzykładna odwago, o zwycięstwo godne wiecznego podziwu nieba i ziemi!

    II. Ofiara Maryi była spełniona. Pan Bóg czasami poprzestaje na intencjach. Tak Pan Bóg przyjął za uczynek samą chęć i gotowość Abrahama ofiarowania Panu swego syna. Od Maryi żądał czegoś więcej. Maryja musiała Syna swego rzeczywiście ofiarować. I kiedy to uczyniła? Ofiarowała Go, kiedy pozwoliła iść na śmierć. Ofiarowała Go, kiedy inni z nienawiści lub bojaźni nie stawali w Jego obronie, Ona z poddania się pod wyroki Najwyższego, nie broniła przed sądem sprawy swego ukochanego Syna; bo czyż można przypuścić, iż słowa tak czułej a mądrej Matki, w obronie Syna, nie byłyby silnie a skutecznie wpłynęły, co najmniej, na Piłata, który i tak, bez tego, uznał Go niewinnym? Ale Maryja ani słowa na obronę Jezusa nie wyrzekła, bo nie chciała opóźniać śmierci dla zbawienia świata koniecznej. Ofiarowała Go i tysiąc razy ofiarowała, u stóp krzyża stojąc, przez trzy godziny konania Jezusowego na krzyżu. Trzy godziny konania - wieki i morze czasu - przez tak długi czas, kiedy każda sekunda była więcej jak godziną, Maryja co chwila, z wielką serca boleścią z wielkiej ku nam miłości, Syna swego ofiarowała. I tak była usposobiona, iż gdyby nie było tych, co Jezusa ukrzyżowali, sama byłaby Syna swego do krzyża przybiła, z posłuszeństwa dla niebieskiego Ojca, z miłości dla ludzi. Bo jeśli Abraham gotów był własną ręką zabić swego syna na stosie, wierzyć nam potrzeba, iż Maryja nieskończenie świętsza i doskonalsza od tego patriarchy, byłaby miała odwagę serca i stałość umysłu do złożenia takiej ofiary.

    III. Ofiara Maryi w skutkach swoich była nadzwyczaj dobroczynna. I dlatego tę Boską Matkę dla Jej niezmiernych i niewypowiedzianych zasług przez to, iż Syna swego Bogu dla zbawienia świata ofiarowała, Ojcowie Kościoła nazywają odkupicielką uwięzionych, naprawicielką upadłego świata, cierpień naszych lekarstwem, wszystkich wiernych matką, matką żyjących, matką życia. Przy śmierci Jezusowej Maryja wolę swą uczyniła wolą Syna swego i wspólnie z Nim ofiarę krzyżową sprawowała. Jezus i Maryja odkupienie świata spełniali: Jezus, za grzechy nasze zadość czyniąc; Maryja, rozdzielając ludziom pośrednictwem swoim tego zadośćuczynienia zasługi. Co za wdzięczność należy się od nas Maryi za tę ofiarę tak szlachetnej miłości, chcę powiedzieć, za tak bolesną ofiarę z życia Syna swego, dla naszego zbawienia! wdzięcznością tą obowiązani jesteśmy kochać Maryję, gdyż Ona pierwej nas ukochała, robiąc dla nas z najukochańszego Boskiego Syna swego ofiarę.

Przykłady

    Od śmierci krzyżowej zależało zbawienie świata, a Ojcowie Kościoła nauczają, iż do spełnienia tej ofiary koniecznym było przyzwolenie Maryi. Biada nam, gdyby nie była przystała!... Czyż nie mamy złożyć jakiej ofiary, od której może również zawisłem jest zbawienie nasze? Czy np. nie potrzeba nam porzucić jakiej osoby albo domu, usługi, zabawy, książki, przyjaźni, co dla nas może być sposobnością do śmiertelnego grzechu? Czy na sumieniu nie ciąży nam jaki grzech, którego trudno nam wyznać? W Niemczech zdarzyło się, iż pewien człowiek nie chciał spowiadać się z ciężkiego grzechu, a nie mogąc znieść wyrzutów sumienia, zamyślił utopić się. W drodze zatrzymał się i prosił Boga, żeby mu grzech bez spowiedzi odpuścił. W nocy, we śnie, czuje, że go ktoś za ramię bierze i słyszy mówiącego doń: "Idź, spowiadaj się". Poszedł do kościoła, ale nie miał odwagi do konfesjonału przystąpić. Drugiej nocy ten sam głos słyszał i znowu poszedł do kościoła, ale tam powiedział, że woli umrzeć, aniżeli grzech ten wyznać. Zanim jednak do domu powrócił, poszedł przed obraz Matki Boskiej, Jej się polecić. Zaledwie ukląkł, odmienił się zupełnie; poszedł szukać spowiednika, ze wszystkich wyspowiadał się grzechów i aż do łez był wzruszony łaską od Matki Boskiej otrzymaną. Mówił, iż gdyby był skarby całego świata posiadł, nie byłby tak uradowany i szczęśliwy. Potężną jest przyczyna Maryi do zrzucenia fałszywego i grzesznego na spowiedzi wstydu. Wyprasza także łaski dla tych, co związani są złymi nałogami. Młodzieniec, spowiadając się przed św. Filipem Nereuszem, a był rozpustnych obyczajów, za pokutę do odmawiania siedem razy dziennie miał naznaczone Salve Regina, a potem powtarzać te słowa: może jutro umrę! To go tak odmieniło, iż się stał cnotliwym młodzieńcem. Kto w podobnych okolicznościach Maryi nie wzywa, kto zbawiennych rad spowiednika nie słucha, widoczną jest rzeczą, iż chce w grzechach i łańcuchach piekielnych pozostać.

Modlitwa

    O Maryjo, Matko Boska i moja, tak o moje zbawienie troskliwą jesteś, że aż przenajdroższego Syna swego, ukochanego sercu Twemu Jezusa, dla mnie poświęciłaś! Ponieważ tak pragniesz mnie widzieć zbawionym, przeto po Jezusie, w Tobie mam wszystką nadzieję! Tak! o Przenajświętsza Panno, ufam Ci zupełnie. Przez zasługi wielkiej ofiary, którąś złożyła Bogu z Syna swego, proś go, aby się ulitował nad moją duszą, za którą i dla której umarł na krzyżu. Za Twoim, Królowo moja, przykładem, chciałbym w ten dzień Bogu serce moje ofiarować; ale nie wiem, czy przyjmie, widząc je zepsutym i pokalanym. Gdybyś raczyła je sama ofiarować, to by przyjął. On przyjmuje wszystkie ofiary z rąk Twoich. Więc do Ciebie idę, o Maryjo i oddaję się Tobie, weź mnie i z Jezusem Ojcu przedwiecznemu ofiaruj. Na miłość Twego Boskiego Syna, proszę Cię; nie opuszczaj mnie nigdy, ale zawsze wspieraj! Amen. 

 Niepokalane Serce Maryi według św. Alfonsa czyli rozmyślania na miesiąc Maryi. Nakładem Księży Misyonarzy w Krakowie na Kleparzu, 1914 r., s. 62-67.