POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

sobota, 7 maja 2016

DZIEŃ SIÓDMY. UDZIAŁ SERCA MARYI W TAJEMNICY WCIELENIA

 
1. Pokora

    Pokora skutecznie działa na serce Boga. Cnota, która, wszystkim ulega, nikomu się nie sprzeciwia, rzecz dziwna! wszechmocnego zwycięża! Pokorą Maryja zwyciężyła Boga; pokorą zasłużyła, iż król niebios na ziemię zstąpił; pokorą jakoby zniewoliła Boski majestat, iż się uniżył, do Jej łona zstępując. Pokochajmy cnotę pokory i w tym celu rozmyślajmy tajemnicę Wcielenia.

    I. Napisano jest: pokornym Bóg daje łaskę swoją, a zatem najgłębsza pokora obfitować powinna największemu łaskami. Dlatego Maryja, będąc najpokorniejszą, pełność łaski otrzymała, odpowiednią do godności Boskiego macierzyństwa. To było powodem św. Augustynowi do wyrażenia, iż pokora serca Maryi była jakoby drabiną niebieską, po której Pan raczył na ziemię zstąpić, aby się stać człowiekiem. Potwierdza to zdanie św. Antonin, mówiąc, że pokora była najdoskonalszym i najbliższym przygotowaniem u Maryi na matkę Syna Bożego. To samo mówi Izajasz prorok: wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni (Iz 11:1). Błog. Albert W. zauważał, że kwiat Boski, tj. jednorodzony Syn Boga, miał się narodzić nie z korony drzewa Jessego, lecz z korzenia, dla przedobrażenia pokory Maryi.

    II. Prócz tego, największa na świecie godność należała się najpokorniejszemu w nagrodę stworzeniu, według tego, co powiedział Jezus: Kto się uniży, podwyższon będzie. Prawda, mówi św. Bernard, że ta przeczysta panienka podobała się Bogu swoją dziewiczością, ale pokorą stała się godną, o ile może być stworzenie godnym, zostać matką swojego Stwórcy. Św. Hieronim jest tego samego zdania, gdy mówi, iż Bóg na matkę swoją Maryję wybrał raczej z pokory, aniżeli dla innych Jej cnót. Zresztą sama to Bogarodzica śpiewała w swym hymnie: Wejrzał Pan na pokorę służebnicy swojej i uczynił mi wielkie rzeczy Ten, który wszechmocny jest. Niepokalana panienka nie mówi, że Bóg wejrzał na Jej czystość, na Jej niewinność, na Jej panieństwo, lecz tylko na pokorę; a kiedy mówi o Swej pokorze, to nie rozumie samej cnoty pokory, ale swoją nicość. O! przenajdroższa sercu Bożemu cnoto! O cnoto Maryi wzniosła! O! cnoto dla człowieka tak konieczna, że bez niej Bóg nigdy by do serca człowieka nie zstąpił.

    III. Pan Bóg w mądrości swej nie mógł tak wysokiej godności powierzyć komu innemu, jedno pokorze bez granic; inaczej, niesłychane byłoby niebezpieczeństwo dla duszy wyniesionej ponad niebiosa. Pokora w parze z wielkością jest nadzwyczaj rządkiem zjawiskiem! Maryja, Duchem św. oświecona, doskonale znała wielkość godności Boskiego macierzyństwa; i oto anioł Jej zwiastuje, że jest tą szczęśliwą matką przez Pana wybraną. Mimo to nie unosi się miłością własną. Patrząc na swoją nicość i na Boski majestat, czuje się niegodną tej chwały, lecz nie chce się sprzeciwiać woli Boskiej. Jej przyzwolenia żądają. Co ma zrobić? Własnej nicości uczucie, odciąga, ale miłość Boga, pragnienie najściślejszego z Bogiem zjednoczenia ciągnie, poddanie woli Boskiej zwycięża i każe odpowiedzieć: oto ja służebnica Pańska; obowiązkiem moim czynić wolę Pana mego; jakoby chciała powiedzieć: jeśli mnie Pan na matkę dla siebie powołuje, czyż mogę przypuszczać, że to robi dla moich zasług? gdyż z siebie samej nic nie jestem, a co mam, od Boga dostałam. Czymże może zasłużyć służebnica, żeby się stała matką swego Pana? Niechaj będzie uwielbioną dobroć Pana mego, ale tylko Jego dobroć, a nigdy Jego służebnica; co z dobroci swej wejrzał na tak niskie jak Ja stworzenie, ażeby do tak wysokiej podnieść mnie godności.

    IV. Największej możliwej pokorze towarzyszyć koniecznie musi obfitość wszystkich łask, wszystkich cnót, wszystkich zasług. Pokorne serce Maryi przedziwnie podobało się Bogu i przyciągało Boga do siebie. Duch św. o tej pokornej dziewicy myślał, kiedy w Jej usta włożył te słowa: kiedy król był na pokoju swoim, spicanard mój wydał wonność swoją. Spicanard, mała i niska roślina, przyjemnego zapachu, przedobrażeniem jest pokory Maryi, której cnót zapach do nieba doszedł i z tronu Ojca przedwiecznego, do Jej łona przyciągnął Słowo, które się ciałem stało.

    Dlatego to Pan mówi do Niej: Odwróć oczy twe ode mnie, boć uczyniły, żem uleciał - z tronu Ojca do twego łona. Te pokorne oczy Maryi, które zawsze wielkość Boga widziały obok swej własnej nicości, były przyczyną, że Bóg stał się człowiekiem. Mówi o tym jeszcze Duch św. chwaląc piękność oblubienicy swojej; oczy twoje gołębie. Prostotą i pokorą gołębicy podobała się Bogu najświętsza dziewica.

Przykłady

    Nie trzeba mieć oczu, żeby nie widzieć, że pokora jest największym bogactwem duszy. Wiem już, dlaczego św. Augustyn Boga prosi o skarb pokory! Skarb to prawdziwy, gdyż pokornych Pan darami swymi obsypuje. Kiedy serce sobą samem jest przepełnione, nie ma w nim miejsca na dary Boskie. Jest niby górą, na której wody łask Boskich zatrzymać się nie mogą. Uniżyć się nam potrzeba i stać się dolinami. Niestety pychą przesiąkły nasze myśli, zamiary, słowa i postępowanie całe. Nie naleje Bóg łaski swojej, jeśli serca nasze nie będą naczyniami pokory, wypróżnionymi z miłości własnej.

    W 1683 r. świat chrześcijański więcej jeszcze pokorze aniżeli waleczności Sobieskiego zawdzięczał ocalenie swoje. Wiedeń oblegali Turcy. Byliby go Turcy zdobyli, gdyby nie pomoc walecznych Polaków. Nie liczne było wojsko, ale doborowe i pobożne. W dniu bitwy, 12 września, król Sobieski wiedząc, że człowiek jest słabym i nieudolnym, ale Bóg wszechmocnym, służył do Mszy św. ze złożonymi na piersiach rękami, przyjmował Komunię św., a potem ufny w opiekę Bogarodzicy przemówił do wojska swego: Idźmy teraz do boju pod wszechmocną opieką Maryi, Matki Boskiej. Wkrótce niezbyt liczne wojsko polskie ujrzało przed sobą szeregi niewiernych i grzmiącą ich artylerię. Nawał wrogów mimowolnie ich przeraził, lecz Polacy wiedzą, że Bóg tylko może dać im zwycięstwo; proszą o zwycięstwo z wiarą za przyczyną Maryi, i wysłuchani są. Turcy złamani pierzchają; zwycięstwo po stronie Sobieskiego. Sobieski, wdzięcznością ku Maryi za opiekę przepełniony, śpiewa Te Deum. Któż się nie przekona, że mylą się ci, którzy sądzą, że pokora nie chodzi w parze z walecznością? Bądźmy pokorni, a naszym będzie zwycięstwo, szczególniej nad naszymi niewidzialnymi wrogami.

Modlitwa

    Oto u stóp twoich Maryjo, biedny grzesznik, który często z własnej winy bywa piekła niewolnikiem. Wiem, że dlatego pozwoliłem się szatanowi nieraz zwyciężyć, iż Ciebie, która jesteś moją ucieczką, o pomoc nie prosiłem, gdybym był prosił, nigdy bym nie był upadł. O przyszłość się jednak lękam, żebym się znowu nie okuł w kajdany złego ducha, tym bardziej wiedząc, że nieprzyjaciele moi nie stracili nadziei ujarzmienia mnie na powrót i nie przestają zastawiać nowych na mnie sideł. Królowo i ucieczko moja! ratuj mnie; nie dozwól, żebym stał się ich niewolnikiem. Wiem, że zwyciężę, ilekroć przyczyny i pomocy Twojej wzywać będę, ale boję się, bym w ogniu i pod naciskiem pokus Ciebie o pomoc wzywać nie zapomniał. Więc o jedną proszę Cię łaskę, abyś o mnie pamiętała zawsze, a szczególniej w godzinę walki z namiętnościami i złym duchem; wyproś to dla mnie, żebym zawsze i wiernie Ciebie wzywał słowy: Maryjo, ratuj mnie. A kiedy ostatnia przyjdzie najstraszniejsza walka, Królowo moja! w tej chwili niechaj spotężnieje jeszcze przyczyna i pomoc Twoja! niechaj usta, a jeśli zamkną się, niechaj serce przynajmniej wzywa Twej pomocy, żebym z Twoim i Syna Twego przesłodkim imieniem na ustach i w sercu życie to ziemskie kończąc, mógł Ciebie i Twojego Syna na wieki w niebie uwielbiać. Amen. 

 Niepokalane Serce Maryi według św. Alfonsa czyli rozmyślania na miesiąc Maryi. Nakładem Księży Misyonarzy w Krakowie na Kleparzu, 1914 r., s. 35-40.