POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Bractwo działa na podstawie reguły III Zakonu św. Dominika)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

niedziela, 26 sierpnia 2018

Ks. Jakub Wujek SI, Bp Władysław Krynicki - Niedziela czternasta po Zielonych Świątkach

Znalezione obrazy dla zapytania Niedziela czternasta po Zielonych Świątkach 

KRÓTKIE NAUKI   HOMILETYCZNE

na niedziele i uroczystości całego roku według Postylli Katolickiej Większej
KS. JAKUBA WUJKA SI

OPRACOWAŁ  BP WŁADYSŁAW KRYNICKI


Niedziela czternasta po Zielonych Świątkach 

Najgłówniejszą chorobą naszą na świecie jest to, że siebie samych nazbyt miłujemy. Z tego źródła wszystko złe wynika, mianowicie, że albo nas tylko rzeczy doczesne obchodzą, a o duchowe i niebieskie nie dbamy; albo na obie strony się chyląc, chcemy służyć razem i Bogu i światu; albo przynajmniej przede wszystkim staramy się o rzeczy doczesne, a duchowe na sam koniec zostawujemy. Przeciw temu trojakiemu złemu ostrzega nas Zbawiciel w dzisiejszej Ewangelii. A naprzód przeciwko tym, którzy na obie strony chromają: Nikt nie może dwom panom służyć. I znowu: Nie możecie Bogu służyć i mamonie. Dalej, przeciwko tym, którzy wszystkie swoje myśli, chęci i pragnienia w marnym nabywaniu grosza i rzeczy doczesnych utopili: Nie troszczcie się, co byście jedli, ani czym byście się odziewali. Na koniec przeciwko tym, którzy w szukaniu rzeczy doczesnych są bardzo gorliwi, a za to leniwi w nabywaniu duchowych skarbów: Szukajcie naprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a reszta będzie wam przydana. Rozważmy nieco lepiej trzy powyższe upomnienia Boskiego Nauczyciela.
Nikt nie może dwom panom służyć. Nie tak się to ma rozumieć, aby nie można było służyć Bogu i ludziom: ojczyźnie, zwierzchnikom, przełożonym, rodzicom. Kto bowiem tym służy przez wzgląd na Boga, ponieważ tak Bóg chce, ten Bogu samemu służy, spełniając powinność względem ojczyzny, przełożonych, rodziców. Takim tylko dwom panom służyć nie można, którzy przeciwne dają rozkazy, więc Bogu i mamonie czyli bogactwom i czartu. Chrystus każe dawać ze swego, a czart brać i cudze. Chrystus każe niekiedy majętności porzucać, a czart i cudze posiadać. Chrystus miłosierdzie poleca, a czart ucisk i okrucieństwo. Chrystus zachęca do postu i umartwienia, a czart do rozkoszy i używania. Chrystus uczy modlitwy, a czart bluźnierstwa. Chrystus każe skarbić skarby dla nieba, a czart dla ziemi. A jako Bogu i czartu razem, tak również Bogu i bogactwom służyć nie można. Mówię: służyć, albowiem może kto razem Bogu służyć i bogactwa posiadać, chociaż jest to rzecz niełatwa. Mamy przecież przykłady, iż wielu było bogatych, jak Abraham, Jakub, Job, Dawid, którzy Panu Bogu umieli się podobać, a chociaż bogactwa posiadali, to jednak bogactwom nie służyli; nie byli niewolnikami swych bogactw, ale ich szafarzami; nie tylko cudzego nie pożądali, ale i własnego ubogim użyczali. Niestety, nawet i między chrześcijanami wielu jest takich, których serca chciwość opanowała i w niewolę swoją ich podbiła. Kto więc służy czartu albo chciwości, ten już Bogu służyć nie może, albowiem Pan Bóg chce mieć na służbę swą zupełnego człowieka, a sługi rozdwojonego, któryby razem i nieprzyjacielowi służył, nie trzyma. Ktobykolwiek tedy chciał być przyjacielem tego świata, stawa się nieprzyjacielem Bożym (Jak. IV, 4). Nie można razem patrzeć i na dół i do góry; nie można jednocześnie wstępować i zstępować. Serce człowieka jest jak ręka, która dopokąd trzyma cokolwiek, już czego innego trzymać nie może, bo jest zajęta; żeby mogła wziąć, co jej dają, niechże pierwej puści to, co trzyma. Kto świat grzesznie miłuje, już Boga miłować nie może, bo ma rękę zatrudnioną. Mówi mu Bóg: weźmij, co ci daję. Jeśli nie chce opuścić tego, co grzesznie trzyma, nie może wziąć tego, co mu dają. Serce człowieka jest jak pełne naczynie. Czy można tam wlać miodu, gdzie kto octu nalał? Trzeba z serca wylać grzeszną miłość świata, aby je Bóg napełnił miłością swoją.

Niestety, niebaczni ludzie, wolimy bardziej służyć mamonie, niż Bogu. Bo i do czegoż ściągają się wszystkie myśli i pragnienia świata, jeśli nie do tego, aby co mieć, aby zebrać, aby się zbogacić? To jest podobno największe staranie ludzkie. Już Jeremiasz prorok narzekał, że od najmniejszego aż do największego wszyscy udali się za łakomstwem (Jer. VI, 13). Dla pieniędzy pracujemy, dla nich zabiegamy, dla nich i Bogiem i wolą Jego wzgardzamy i starania o duszę zaniedbywamy, nie pamiętając na to, co mówi Paweł święty, że którzy chcą bogatymi być, wpadają w pokuszenie i w sidło diabelskie i wiele pożądliwości niepożytecznych i szkodliwych, które pogrążają ludzi na zatracenie i zginienie. Albowiem korzeń wszego złego jest chciwość (I Tym. VI, 9-10).

Lecz mógłby kto na to powiedzieć: A cóż pocznę bez pieniędzy? Co będę jadł, albo pił, albo w czym będę chodził? Temu Pan Jezus zapobiegając, ostrzega przed zbytnimi troskami. Albowiem dusza ważniejsza jest, niż pokarm, i ciało, niż odzienie. Kto więc dał to, co ważniejsze, jakżeby nie miał dać tego, co mniejsze? Bóg nam dał duszę i ciało, a miałożby dlań być rzeczą trudną zaspokoić doczesne potrzeby nasze? Mógłby ci tu, chrześcijaninie, przypomnieć Mojżesza, Eliasza, Jana Chrzciciela, których żywił cudownie, bez żadnego ich starania; ale byś na to odpowiedział, żeś nie tak święty, jak oni, że przeto nie zasługujesz na takie staranie o tobie Opatrzności. Dlatego Pan Jezus kładzie przed oczy twoje ptaszęta, które nie pracują, a przecież żyją z hojnej ręki Ojca niebieskiego. Przypomina ci nadto lilie i w ogólności kwiatki, które dobroć Boża tak pięknie zdobi, że wobec ich barwy i rozmaitości niczym są najpiękniejsze i najkosztowniejsze ubiory i szaty, przez ludzi zrobione. Jeśli tedy kwiat i trawkę, która się dziś zieleni, a jutro bywa w piec wrzucona, Bóg łaskawy tak pięknie przyodziewa, jakżeby miał zapomnieć o nas, najprzedniejszych stworzeniach swoich na ziemi? Więc po cóż się zbytnio i grzesznie niepokoić, tym bardziej, że taki niepokój niczego nam nie przysporzy? Nie było i nie ma takiego, któryby własną troską i myśleniem choć łokiet czyli cal jeden przydał do swego wzrostu. Jako tedy Ojciec niebieski daje nam wzrost bez żadnego starania naszego, tak również i inne potrzeby opatrzyć potrafi. Bez Jego zaś pomocy żadna praca, żadne staranie na nic się nie przyda i jeśli nam się kiedy nie powodzi, to właśnie dlatego, że sobie nazbyt ufamy, zapominając o Bogu. Tak czynić, jest to postępować po pogańsku. Poganie bowiem, nie mając należytego pojęcia o dobrotliwej opatrzności Bożej i całe szczęście swoje w rzeczach doczesnych pokładając, bardzo się o nie troszczyli, z niezmierną radością je dostawali, ze smutkiem utracali. Ale od nas taki niechrześcijański frasunek daleko być powinien.

Niechaj przecież nikt powyższych słów Pana Jezusa nie rozumie tak, aby już więcej siać, ani żąć, ani pracować nie było potrzeba. Bo nie mówi Zbawiciel, aby nie siać i nie pracować, lecz aby przy pracy ufności w Bogu nie tracić, aby się zbytnio nie troszczyć, jakoby od naszych usiłowań, z pominięciem Pana Boga, wszystko zależało. Robić Stwórca nakazał, gdy rzekł do Adama: W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleba (Rodz. III, 19). I na innym miejscu Pismo święte zapewnia, iż człowiek rodzi się na pracę, jak ptak na latanie (Job. V, 7). Pracę przeto sam Pan Bóg włożył na człowieka, a kto by jej zaniedbywał, bez roboty czekając od Boga opatrzenia swych potrzeb, ten by kusił Stwórcę. Nie tego Pan chce, ale, byśmy pracując, zbytnio się nie troskali; abyśmy byli spokojnego serca. Życie bowiem ma i tak dosyć różnych przykrości; po cóż więc ich sobie przymnażać i niepożyteczną bojaźnią i samowolnym trapieniem siebie?

Tym bardziej zaś chrześcijanin nie powinien dać się pochłonąć troskom doczesnym, że ma inną daleko ważniejszą sprawę do spełnienia. Cóż to za sprawa? Przypomina ją Zbawiciel w dzisiejszej Ewangelii, gdy mówi: Szukajcie naprzód Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego. A cóż jest Królestwo Boże? Nie potrzeba po nie daleko chodzić, gdyż Pan Jezus naucza: Królestwo Boże w was jest (Łk. XVII, 21). Paweł zaś św. pisze, że Królestwo Boże nie jest pokarm i picie, ale sprawiedliwość i pokój, i wesele w Duchu Świętym (Rzym. XIV, 17). Szukać więc Królestwa Bożego znaczy tyle, co starać się o sprawiedliwość chrześcijańską, o pokój z Bogiem i ludźmi, o dobre sumienie i wesele w Duchu Świętym. Kto w tej sprawiedliwości, w tym pokoju i w tym weselu żyje na świecie, w tym jest Królestwo niebieskie, w tym Pan Bóg króluje przez łaskę, ten ma zadatek wiecznego Królestwa. Szukajmyż przede wszystkim rzeczy wiecznych, a bez wątpienia Pan Bóg i o doczesnych potrzebach naszych nie zapomni, da nam je na przydatek. Obcowanie nasze niechaj będzie w niebiesiech, gdzie Chrystus jest, siedzący na prawicy Ojca. Służmy wiernie samemu Bogu, Panu, Stworzycielowi i Odkupicielowi naszemu, któremu niechaj będzie cześć i chwała na wieki.
–––––––––––

Krótkie nauki homiletyczne na niedziele i uroczystości całego roku według Postyli Katolickiej Większej Ks. Jakóba Wujka opracował Ks. Władysław Krynicki. Włocławek. Nakładem Księgarni Powszechnej. 1912, ss. 255-259.