POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

niedziela, 17 marca 2019

KS. PIOTR XIMENES: NA NIEDZIELĘ II POSTU

 

Ewangelia u Mateusza św. w rozdz. 17

Wziął Jezus Piotra i Jakuba i Jana brata jego, i wprowadził ich na górę wysoką osobno, i przemienił się przed nimi. Przyczyny, dla których się Pan Jezus chciał był w obliczu swych Apostołów przemienić, były te: Najprzód dla okazania światłości i chwały, które w swej ludzkiej postaci ukrywał; dla zachęcenia swych Uczniów nadzieją boskiej chwały, jakiej się po tym życiu strawionym w pobożności i świątobliwości spodziewać mogli; a na koniec dla dania nam do wyrozumienia, iż prawdziwi słudzy Boscy, prawdziwi czciciele Jezusa Chrystusa i naśladowcy Jego, ci, którzy w miłości Boskiej jedynego szukają szczęścia w tym życiu jeszcze, w wewnętrznych serca rozkoszach i pociechach zakładu szczęścia przyszłego życia doznają. Uważmy sobie teraz jeszcze miejsce i czas, w których ten cud przemienienia swojego zdziałał, gdyż i one dla nas nauki zawierają.

Zdziałał go w połowie ciągu opowiadania swej nauki, w sześć dni potem, jako był zachęcał Apostołów swoich do noszenia krzyża swojego za Nim, mówiąc: Kto chce być Uczniem moim, niech bierze krzyż swój i idzie za mną. Skończył był wtedy mowę swoją tą obietnicą, iż niektórzy z nich nie ujrzą śmierci, póki ich oczy oglądać nie będą chwały Królestwa Niebieskiego; a jako Pan Bóg jest wiernym w obietnicach swoich i nie odwłóczy uskutecznienia ich, spełnił je w sześć dni potem okazaniem im w cudownym Przemienieniu swoim chwałę żywota wiecznego. Te sześć dni znaczą ciąg wędrówki naszej na tej ziemi, a siódmy znaczy ten pożądany dla nas dzień spoczynku w Niebie, jeżeli sobie na niego przez pracę i staranie nasze około zbawienia naszego zasłużymy.

I wprowadził ich na górę wysoką osobno. Obrał sobie to miejsce Pan Jezus dla nauczenia nas, iż Pan Bóg zwykł objawiać się osobom usuniętym sercem przynajmniej swoim od świata, od wielkich zabiegów i staranności o nabycie dóbr doczesnych, nie pracujących z chciwością, z łakomstwem, lecz z poddaniem się woli Boskiej, przejętych chęcią przypodobania się Bogu, kontentującym się tym, czego im Bóg do utrzymania życia udziela. Na koniec osobom, które pragną wyjść na wysoką górę doskonałości, nie leniących się w pracy około zbawienia, przezwyciężających się w swych namiętnościach, w gniewie, niecierpliwości, nieposłuszeństwie i pysze, nie dogadzającym swemu ciału, których serca jednym słowem miłością Boską i chęcią przypodobania się Jemu pałają.

Pan Jezus z dwunastu swych Apostołów nie wybrał jak tylko trzech za świadków swego cudu, a to dla nauczenia nas, że Pan Bóg nie udziela swych łask nadzwyczajnych jak tylko tym, którzy Mu z nadzwyczajną gorliwością służą, a nie przypuszczając nawet Andrzeja, jednego także z najgorliwszych swych Uczniów, do tej szczególnej łaski, chciał jeszcze pokazać nam, że można nawet czasem być bardzo świątobliwym, a przecież tak nadzwyczajnych cudów od Boga nie doznawać, gdyż Pan Jezus nie udziela ich jak w istotnie potrzebnych razach i kiedy tego interes chwały Jego wymaga. Ci trzej Uczniowie Jezusa Chrystusa Piotr, Jakub i Jan są jeszcze figurą cnót, o jakie się starać powinniśmy, chcąc, aby modlitwa nasza skuteczną przed Bogiem była i przyjemną Mu się stać mogła. Przez Piotra ma się rozumieć cnota żywej wiary, przez Jakuba mocnej nadziei i ufności w Bogu, przez Jana gorącą miłość.

I przemienił się przed nimi. A oblicze Jego rozjaśniało jako słońce, szaty zaś Jego stały się białe jako śnieg. Pan Jezus przemienił się w ciągu modlitwy, a i to nauka dla nas, iż Pan Bóg zwykł nam w niej najwięcej łask udzielać. Podczas gorącej modlitwy albowiem zwykło oblicze nasze rozjaśniać światłem natchnień Boskich i otaczać się promieniem najczystszych uczuć, bieleją szaty uczynkami najprostszej i najczystszej intencji, jednym słowem dusza przeistacza się zupełnie według tych słów św. Pawła Apostoła: Gdy z twarzą zasłonioną, to jest w zebraniu ducha, wpatrujemy się w chwałę Pana i Boga naszego, wtedy stajemy się prawie przeistoczeni w obraz Jego oświeconymi światłością Jego.

A oblicze Jego rozjaśniało jako słońce, szaty zaś Jego stały się białe jako śnieg. Nie miał słów Ewangelista dla wyrażenia godnie chwały, w jakiej się w tej chwili Pan Jezus ukazał, i użył tylko tak słabego porównania, ale to pewna, że Zbawiciel odkrył natenczas całą chwałę, wielkość i jasność, które pod postacią ciała Jego Bóstwo ukrywało, i że temu widokowi nic by wyrównać nie mogło było. Pan Jezus odejmuje dla miłości naszej przez cały czas pobytu swojego na ziemi światłość, wielkość i jasność, jakimi ciało Jego odznaczać się mogło, a my dla zawdzięczenia się tej Jego miłości, nie możemy jak tylko starać się naśladując umartwienie Jego, poskramiać i martwić ciało nasze nie pieszcząc go i nie dogadzając mu nigdy.

A oto się im ukazali Mojżesz i Eliasz z Nim rozmawiający. Chciał Pan Jezus przypuścić do uczestnictwa chwały swojej tych dwóch w Starym Testamencie z świątobliwości życia i z gorliwości o chwałę Boską znanych Mężów, a to dlatego, iż najlepiej naśladowali byli Chrystusa Pana w czterdziestodniowym poście Jego, iż zostając długi czas w rozmyślaniu tajemnic Boskich na wyniosłych górach, przypuszczonymi zostali byli do dokładnej znajomości Boga. A szczególniej też przypuścił ich do uczestnictwa chwały swojej dla nauczenia nas, że sprawiedliwi, gorliwi słudzy Boscy przypuszczonymi kiedyś zostaną do dzielenia chwały Królestwa Niebieskiego z samym Chrystusem Panem, Bogiem i Zbawicielem naszym. Powiedział Chrystus Pan w Ewangelii św.: Gdzie ja jestem tam i sługa mój będzie, a Pan wierny w obietnicach swoich uskutecznić je nie omieszka.

Rozmawiali Mojżesz i Eliasz z Jezusem Chrystusem o męce i śmierci Jego, jako mówi Łukasz św. w Ewangelii swojej. O tej męce i tej śmierci straszliwej, które będąc zbytkiem boleści, były oraz zbytkiem zasług i zadosyćuczynienia za wszelkie przestępstwa i bezprawie narodu ludzkiego, zbytkiem oraz miłości, którejeśmy się tyle niegodnymi stali. Lecz dlaczego Chrystus Pan chce wzmiankować o męce swojej w chwili okazania się Jego w świetle chwały swojej? Oto dla okazania nam, ile w niej dla miłości naszej miał upodobania, a przy tym dla nauczenia nas, iż pociechy, których niekiedy doznajemy, nie powinny jak tylko wzmacniać nas do tym mężniejszego znoszenia cierpień i krzyżów, które się na nas Bogu zsyłać podobać może.

Cóż czynili trzej Apostołowie podówczas, gdy się Chrystus Pan przemienił? Oto byli znużeni snem. Zaczęli byli modlić się z Chrystusem Panem, lecz wkrótce upadli na siłach i dali się przezwyciężyć potrzebie ciała ich. Często się zdarza oziębłym doznawać uprzykrzenia w modlitwie, lecz przez to też nie zostają przeistoczeni w ciągu jej tak jako gorliwi. Im to jedynie przystoi ta pochwała Mędrca Pańskiego: Lepszy jest koniec modlitwy jak początek. – Wytrwałość w modlitwie albowiem wysługuje duchowne przeistoczenie, gdy więc oziębli odstępują od tego ćwiczenia pobożności z przyczyny, że w nim wielkiej przyjemności nie znajdują, wtedy tracą całą korzyść, jaką przynieść może, i nie doznają pociech wewnętrznych, które sprawiać zwykła.

A oto się im ukazali Mojżesz i Eliasz z Nim rozmawiający. Gdy się przebudzili Uczniowie Pańscy a ujrzeli Zbawiciela i dwóch Mężów stojących przy Nim, wtedy Piotr tak żywą radością uczuł się przejętym, iż zawołał z uniesieniem: Panie, dobrze nam tu być. Jeśli chcesz uczyńmy tu trzy przybytki: Tobie jeden, Mojżeszowi jeden, a Eliaszowi jeden. Nie można się dziwować Piotrowi, iż go ten widok tak wielce zachwycił, iż zapominając o wszystkim chciał na tym szczęśliwym miejscu przemienienia świetnego Jezusa Chrystusa wieczne siedlisko swoje założyć. Jednakże Piotr nie wiedział sam czego żądał, chcąc, aby nie przyszła więcej męka Chrystusa Pana do skutku, i aby on ze Zbawicielem swoim nigdy z góry Tabor nie schodził, gdyżby przez to cały naród ludzki wielkich korzyści pozbawionym był został. Podobnie też i my nie wiemy sami czego chcemy, pragnąc doświadczać ciągle w tym życiu pociech i rozkoszy, gdyż nie jesteśmy na tej ziemi dla odpoczynku, lecz dla pracy, dla znoszenia krzyżów, cierpień, wszelkich przeciwieństw, i wysłużenia sobie przez nie wiecznej szczęśliwości nagrody.

Gdy on jeszcze mówił, oto obłok jasny okrył ich. Przez ten obłok ma się rozumieć Duch Święty, z którego wypływa obfitość darów łaski Boskiej. Był on jasnym a niezachmurzonym, tak jako ten, w którym Pan Bóg zwykł był objawiać się w Starym Testamencie, gdyż za przyjściem Chrystusa Pana na świat, cień ustąpił był przed jasnością prawdy.

A oto głos z obłoku mówiący: Ten jest mój Syn miły, w którymem sobie dobrze upodobał. Jego słuchajcie. Też same słowa wyrzekł był Bóg przy chrzcie Chrystusa Pana, gdy się dał był po raz pierwszy słyszeć głos Jego do Syna. Dodał jeszcze teraz te słowa: Jego słuchajcie, a to dla upoważnienia jeszcze nauki i przepisów Zbawiciela, tego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, któren mówił sam o sobie: Nauka moja nie jest moja, ale Tego, któren mię posłał.

A usłyszawszy Uczniowie upadli na twarz swoją i polękli się bardzo. Ach! jeżeli tyle przeraża łaskawy głos Pański, jakież straszne wrażenie nie sprawi na sercach groźny głos Jego, gdy przyjdzie sądzić świat cały? Uważmy sobie jeszcze i to, iż Duch Święty zwykł niekiedy wzbudzać zrazu przestrach w sercu, lecz wkrótce potem przywraca niebieski pokój do duszy.

A przystąpiwszy Jezus dotknął się ich i rzekł im: wstańcie a nie bójcie się. Dobroć i łaskawość Zbawiciela maluje się w każdym Jego słowie i postępku, a gdy przemawia tak w Ewangelii św., jako i wewnętrznie do serc naszych, to nie inaczej, jak dla wzbudzenia w nas uczuć ufności, miłości i świętego pokoju rozkoszy. Jemu właściwa podnosić upadłych, zachęcać trwożliwych, zaspakajać bojaźliwych.

A podniósłszy oczy swe nikogo nie widzieli, jedno samego Jezusa. Niech nam dość na tym będzie, aby Pan Jezus z nami zostawał, czyli w pociechach, czyli w smutku Jego samego szukając, łatwiej szczęście znajdziemy.

Gdy zaś zstępowali z góry przykazał im Jezus, mówiąc: nikomu nie powiadajcie widzenia tego, aż syn człowieczy zmartwychwstanie. Zakazał Chrystus Pan Uczniom swoim rozgłaszać cud przemienienia swego, a to dla dania nam przykładu wielkiej pokory, a przy tym dla okazania nam chęci, którą miał, cierpienia, wzgardy i bluźnierstw podczas męki swojej od tylu ludzi nieuznających Go czym by był w istocie.

–––––––––––

Krótki wykład świętych Ewangelij na Niedziele i Święta całego roku. Z włoskiego X. Piotra Ximenes na polskie przełożony. Tom I. Stanisławów 1848, ss. 69-74.