POD OPIEKĄ ŚW. JÓZEFA I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA
(Reguła III Zakonu św. Dominika od Pokuty)

Contemplare et contemplata aliis tradere

Veritas liberabit vos

niedziela, 26 czerwca 2016

DZIEŃ XXVI. O czterech przeszkodach powstrzymujących obfitość pożytków, z nabożeństwa do Serca Jezusowego wypływać mogących


 
Wróćcie się do Serca. - Jer. 3, 1.

   Cztery szczególniej przeszkody powstrzymują nas na drodze prawdziwego nabożeństwa do Serca Pana Jezusa: 

   Z tych pierwszą jest oziębłość, stan nader smutny. Dusza oziębła to tylko czyni, czego opuścić nie może. Bez miłości chrześcijańskiej, bez gorącości, dusza ciężarem jest samej sobie i daleka od postępowania na drodze cnoty, cofa się coraz bardziej. Stan taki, tem więcej opłakania godzien, że go za mniej niebezpieczny mamy: unikamy grzechów większych i dla tego rozumiemy się być pewnemi; niebaczni, nie pomnimy na to, co mówi Prawda Przedwieczna w Objawieniu św. Jana (Ap. 3, 16). Iżeś ostygły, ani zimny, ani gorący: pocznę cię wyrzucać z ust Moich. Jakoby mówił: ty nie zasługujesz żyć we Mnie, nie będziesz miał wstępu do Mojego Serca, albowiem najwystępniejszą obojętnością i oziębłością, odpłacasz się tkliwości Mej dla siebie. Spowiedzie bez poprawy, Kommunije bez pożytku, są zwyczajnemi następstwy tak nieszczęśliwego stanu.

   Druga przeszkoda jest miłość własna. Istota Ewangelji i jej wykonanie zamyka się w tych niewielu słowach Zbawiciela: Jeśli kto chce za Mną iść, niech sam siebie zaprze, i weźmie krzyż swój a idzie za Mną! (Math. 16, 24). Lecz nad tem to właśnie mało ludzi chce się zastanawiać, a mniej jeszcze pojmować to i spełniać. 

   Te tylko zazwyczaj lubimy cnoty, w tych mamy upodobanie, które nam są dogodne, i do których z przyrodzenia otrzymaliśmy skłonność; lecz gdzieby walczyć z sobą potrzeba było, gdzie pokonać i poświęcić siebie, tam ustajemy: a jarzmo Chrystusowe, przykrem i ciężkiem nam się wydaje! O! zaiste, jestże to być chrześcijaninem? jestże to pojmować Tajemnice świętej naszej Wiary, jestże to kochać Jezusa Chrystusa, jestże wreszcie podobieństwo złączyć się z Sercem Jego przenajświętszym? Oh! wiedzmy o tem, że tylko zaparcie, wyzucie z samych siebie i poświęcenie bez granic, sprowadzić na nas zdołają obfitość łask Zbawiciela; przeciwnie: obojętność dla drugich, miłość własna i samolubstwo, choćby przy najwyższej kontemplacji, i cnotach niby najokazalszych, niegodnemi uczynią nas oczu Jego i na wieki przystępu do Serca Jego zabronią!...

   Trzecią przeszkodą bywa namiętność jaka ulubiona, którą oszczędzamy, nie mając dość woli do jej pokonania, ani miłości do jej poświęcenia. 

   Poskramiajmy, ile chcemy wszystkie inne złe nasze skłonności, walczmy z niemi bezustannie, i pokonywajmy je: wszystko to na nic się nie przyda; zjednoczenie serc naszych z Sercem Pana Jezusa nie będzie mogło nastąpić, dopóki tamta wykorzenioną nie zostanie.

   Badajmy więc dobrą wiarą i wyrozumiewajmy samych siebie, a raczej nie przytłumiajmy głosu sumienia naszego, byśmy mogli poznać namiętność, która się gnieździ w sercu naszem, i poświęcić ją wspaniale najdroższemu Sercu Pana Jezusa, a przekonamy się, iż mniej kosztować nas będzie odrzucić ją i wykorzenić do szczętu, aniżeli dogadzać jej nikczemnie. O! nie ociągajmy się dłużej, a doświadczymy, jak hojnie Serce Jezusa płacić zwykło tym, co dla niego gotowi na wszystko: przekonamy się, jak ohydne więzy namiętności, a jak błoga wolność i swoboda dzieci i sług najsłodszego Serca Zbawiciela. 

   Czwartą przeszkodą jest skryta pycha. Pokonywamy i osłabiamy wszystkich innych nieprzyjaciół dusz naszych przez praktykę cnót świętych, lecz tym właśnie sposobem, najniebezpieczniejszy wróg nasz umacnia się i utrwala swoje w nas panowanie. 

   Z pewnością twierdzić można, iż między wszystkiemi niedoskonałościami, nie ma ani jednej, któraby tak jak pycha skryta, powstrzymywała pochód duszy na drodze prawdziwej pobożności, któraby zdolną była najwyższego nawet doskonałości szczebla strącić, pogrążyć ją w oziębłość, w rozwiązłość nawet!... O jak wiele smutnych w tym względzie znajdujemy przykładów!...

   Z tego ducha próżności rodzi się owa żądza niepomiarkowana pokazania się i dopięcia we wszystkiem celu swych dążeń; ów smutek i zniechęcenie, jakich doświadczamy, nie osiągnąwszy pomyślnego skutku; to uniesienie i radość niepomiarkowana, gdy się widzimy przedmiotem uwielbienia i pochwał. 

   Tenże duch wkrada się w wykonywanie cnót najwznioślejszych i piękność ich szpeci. Jesteśmy np. poczciwi, ujmujący, uprzejmi, życzliwi, miłosierni, umartwieni, pełni gorliwości o zbawienie dusz, kochamy pobożność i modlitwę, lecz powiadamy: iż dla zbudowania bliźniego potrzeba, aby nas za takich miano... 

   Z tegoż samego źródła rodzi się owa drażliwość względem punktu honoru, te małe oziębienia, te zmartwienia, które tak bardzo do zazdrości zbliżone; ten skryty smutek na widok powodzenia innych, których poniżyć zawsze znajdujemy sposób; ten nawet zbytek smutku i zniechęcenia, jakiego doznajemy, po powtórnych upadkach w błędy upokarzające.

   Na koniec, uchodzimy za duchowych, mamy się za takich, a samą tylko ludzką rządzimy się roztropnością; mamy trochę tylko zewnętrznej osłony, pokrywającej rzeczywiste namiętności... A tak w godzinę śmierci, ludzie, których za przepełnionych duchowemi bogactwami uważano, okażą się z próżnemi dobrych uczynków rękoma... oh!... bo miłość własna... bo ta chęć pokazania się, ta skryta pycha zepsuły wszystko, uniosły i pochłonęły wszystko!... 

   Albowiem robakiem, który osusza i najwyższe dęby... jest owa marna chełpliwość, która prędzej czy później niweczy wszystkie cnót zasoby, a przynajmniej sprawuje onych czcze napuszenie, bo samym tylko napełnia je w powietrzu rozwiewającym się dymem pochlebstwa, samą tylko nicością...

Postanowienie do wykonania

   Jeśli pragniemy osiągnąć prawdziwą do Serca Jezusowego pobożność, starajmy się upewnić, czy nie masz w nas do pokonania, której z czterech dopiero wymienionych przeszkód. Posłuży nam w tym celu najskuteczniej codziennie, a stałe rozbieranie szczegółowe sumienia, które to ćwiczenie ś. Ignacy wysoko ceni, i w pewnym względzie, nad samą nawet przekłada modlitwę. 

   By ten rachunek sumienia z pożytkiem mógł być wykonany, dobrze będzie trzymać się wzoru podanego przez tegoż Świętego, i zachować następne pięć rzeczy:

   1. Dziękować Panu Bogu za dobrodziejstwa nam wyświadczone. 
   2. Błagać Ducha ś., aby nam dał poznać i obrzydzić grzechy nasze. 
   3. Rozbierać i badać wszystkie nasze myśli, słowa i uczynki, przeprowadzając w pamięci wszystkie dnia godziny jednę po drugiej. 
   4. Prosić Boga o przebaczenie za popełnione wykroczenia. 
   5. Zakończyć wszystko modlitwą Pańską lub inną, którą sobie w tym celu obierzemy. 

   Modła strzelista. — O Boże! stwórz we mnie serce czyste, godne być zjednoczonym z najsłodszem Sercem Jezusowem. (Ps. 50, 11).

Módlmy się: 
   Tak świętą i wielką przymocuj nas o Jezu do Serca Twego miłością, jaką gorzał Apostoł Twój Paweł ś., aby żadna potęga na niebie i ziemi, żadne przyłudy rozkosze, żadne groźby i przeciwności, same męczarnie i śmierć nie były zdolne oderwać nas od miłości Serca Twojego. Amen.

Miesiąc Czerwiec poświęcony czci Najsłodszego Serca Pana Jezusa, Warszawa 1874, s. 144-149.